parentnik.pl

Za dwoje

Od jakiegoś czasu nieustannie towarzyszy mi świadomość, że wszystko co czuję, odczuwa też moje Dziecko.  Zarówno te dobre emocje, i wówczas fundujemy sobie koktajl z endorfin, Dzidziuś jest lepiej dotleniony i (chcę wierzyć, że) też się cieszy; ale również te złe – stres, nerwy, złość, smutek – i wówczas, wbrew własnej woli karmię je kortyzolem. Tak bym  chciała móc wyłączać w takich sytuacjach to połączenie między nami, żeby je ochronić przed tym, przynajmniej teraz. Tak bym chciała, żeby miało same dobre doświadczenia, żeby przyszło na świat z radością, w poczuciu, że świat jest fajny i na nie czeka.

A jak poczytałam jeszcze, że:

– stres kobiety w ciąży zwiększa ryzyko astmy i alergii u potomstwa (badania naukowców z Uniwersytetu w Bristolu)

– im bardziej zestresowana mama w ciąży, tym bardziej lękowe dziecko po urodzeniu (badania dr Dragana z UW)

– stres matki wpływa również na przyszłe problemy rozwojowe, trudności w uczeniu się i niższy poziom inteligencji u dziecka, w tym przede wszystkim zdolności werbalne i językowe (badania naukowców z Kanady)

– wysoki poziom kortyzolu w czasie ciąży może grozić przedwczesnym porodem, oraz niską masą urodzeniową dziecka

– dzieci kobiet, które w czasie ciąży przeżywały silny stres, bądź cierpiały na depresję, częściej mają kłopoty ze snem (badania naukowców z Uniwersytetu w Rochester)

– stres może kurczyć naczynia krwionośne, ograniczając dostęp tlenu i substancji odżywczych do dziecka. Takie dzieci bywają później bardziej ruchliwe, płaczliwe i kapryśne

– skutkiem stresu może być również wzrost ciśnienia tętniczego krwi, co z kolei powodować może odklejanie się łożyska

to uznałam, że niewiedza była chyba mniej stresująca 😉

Ale UWAGA! do krwioobiegu Maleństwa przenikają tylko zwiększone ilości kortyzolu. W normalnej sytuacji jego nadmiar jest rozkładany przez łożysko matki i Dzidziuś jest chroniony. Natura przewidziała to, że kiedyś będziemy żyć w szalenie nerwowych czasach, gdzie stresu nie da się całkowicie wykluczyć i zawczasu wyposażyła nas w taki mechanizm obronny 🙂

Jedna z teorii uzasadniających takie „programowanie płodu” mówi, że rozwinęło się ono jako ewolucyjna strategia mająca przygotować dziecko do radzenia sobie w życiu. Tzn, jeśli matka była w ciąży bardzo zestresowane, prawdopodobnym było, że dziecko urodzi się w niebezpiecznym środowisku, w związku z czym powinno się do niego zawczasu przygotować.

Wg dr Dragana największe znaczenie pod tym względem mają ostatnie tygodnie ciąży (kiedy kształtują się komórki i ośrodki nerwowe) oraz pierwszy trymestr (kiedy kształtują się wszystkie narządy wewnętrzne maleństwa – fachowo nazywa się to organogenezą). Drugi podobno nie ma większego znaczenia, więc właśnie mam chwilę na ‘oddech’ od stresującego pamiętania o niestresowaniu się 😉

Profilaktyka antystresowa:

Należy dbać o odpowiednią ilość odpoczynku i snu – ich brak, bądź niedobór czyni nas bardziej podatnymi na stres

Pomocne mogą okazać się:

– ćwiczenia oddechowe (głęboki wdech nosem, wydech ustami) – spokojny oddech jest uspokajającym sygnałem dla całego organizmu

– dłuższe spacery

– słuchanie muzyki relaksacyjnej

– relaksująca kąpiel, lub prysznic

– no i oczywiście pozytywne nastawienie

Źródła (i więcej informacji na temat wspomnianych badań):

http://bobosfera.pl

http://wege.dzieciak.pl

http://zdrowy.tarnow.pl

http://www.baby-shower.pl

http://portalwiedzy.onet.pl