parentnik.pl

Wyprawkowo cz. 1 – Pełna szafa

Nasz Synek (liczę na to, że nie zrobi nam już niespodzianki i w ostatniej chwili nie przekształci się w dziewczynkę 😉 ), głównie dzięki cioci Kasi, ma już pełną szafę ciuchów. Ma ich chyba więcej niż my oboje razem, a na pewno więcej niż tak naprawdę mu potrzeba (ale jak tu się oprzeć tym wszystkim słodkim koszulkom, spodenkom, misiom, myszkom, itd, itp. :P). Ma 6 (!) par butów, których pewnie nigdy nawet nie wybrudzi, bo zdąży z nich wyrosnąć zanim nauczy się chodzić. Oczywiście koszulki o tym, że kocha mamę, kocha tatę (i że tata kocha go bardziej niż piłkę nożną – ta będzie moja ulubiona ;P) i babcię, że jest „małym ale głośnym”, „hug monsterem” i ‚pare’ innych, z którymi trudno będzie mi się rozstać po tych kilku tygodniach, kiedy okaże się, że już niestety są za małe.

Jednocześnie cały czas staram się pamiętać o kilku zasadach, którymi powinnam się kierować przy kupowaniu ciuszków dla Malucha (choć nie zawsze mi się udaje i pewnie nie raz jeszcze mi się nie uda):

– o tym, że powinny być uszyte z miękkich, naturalnych materiałów i powinny być luźne i wygodne (to akurat dość oczywiste);

– że nie powinny być zapinane z tyłu;

– ani (te początkowe) wciągane przez głowę (ewentualnie z szerokim dekoltem albo rozcięciami od ramienia do ramienia z zachodzącymi na siebie połami materiału, ale te podobno bardzo szybko się rozciągają i stają się niepraktyczne, bo dziecko ma odsłoniętą znaczną część ramion);

– że szalenie ważne (zwłaszcza na początku, kiedy pieluchę zmienia się milion razy dziennie) jest rozpinanie w kroku, najlepiej do samego dołu i z obu stron;

– że najwygodniejsze na początek są kaftaniki zapinane ‚na boku’, jak kimonko (początkowo wystarczy 5 sztuk), praktyczne ze względu na to, że nie drażnią niezagojonego pępka;

– albo pajacyki rozpinane na całej długości i w kroku (początkowo 3 cieńsze i 3 grubsze);

– śpiochów (ważne żeby były luźne w okolicy bioder, żeby umożliwić swobodne machanie nóżkami) też nie potrzeba więcej niż 5 sztuk;

– body (dobrze przytrzymują pieluchę) ok. 4-6 sztuk (aczkolwiek jest to ogólnieobowiązujący hit ubraniowy, jeśli chodzi o wygodę i praktyczność, często polecany jako baza strojów wszelakich);

– i w ogóle nie należy przesadzać z ilością ubranek w rozmiarze 56, bo może się okazać, że już na starcie są za małe, albo wystarczają na pierwsze 2 tygodnie;

– że nie powinny być wiązane, ani w ogóle mieć sznurków*;

– że kaftaniki powinny mieć szerokie rękawy pod pachami;

– że należy zwracać uwagę na elastyczność rękawów i mankietów – im bardziej elastyczne, tym łatwiej ubrać dziecko;

– że wszelkie hafty, naszywki i wzory na tym, co zakładamy bezpośrednio na ciało, są złem;

– że kaptury w ubraniach ‚podomowych’ są zupełnie niepraktyczne;

– że zapięcia na napy (zatrzaski) są zdecydowanie wygodniejsze niż guziki czy haftki;

– a suwaków i rzepów należy unikać, bo potrafią pokaleczyć brodę dziecka;

– że czapeczki powinny być wiązane na troczki, żeby się nie zsuwały (tylko czy ktoś zna dziecko, które lubi jak coś mu się wiąże pod brodą?);

– że cienkie czapeczki są niezbędnę, ponieważ zakłada się na początku po kąpieli oraz np kiedy dziecko ma czkawkę (reakcja niedojrzałego ośrodka termoregulacji), na zgrzaną od rozpaczliwego płaczu głowę, albo jako wkład pod mniej przyjemną, cieplejszą czapeczkę;

– że w skarpetkach (2-3 pary) trzeba zwracać uwagę na ściągacze, żeby nie były zbyt obcisłe, bo wtedy hamują krążenie (za luźne z kolei będą się zsuwały szybciej niż zdążysz przeczytać ten nawias ;P) i hafty czy inne aplikacje (lepiej unikać ze względu na to, że mogą haczyć o paluszki);

– że ubranka powinny być bawełniane, nie tylko ze względu na wygodę malucha, ale również na to, że można je prać w temp. do 60 stopni, co ułatwia spieranie wielu plam;

– że nie należy kupować ubrań ‚na zapas’ ze względu na to, że nie wiadomo w jakim tempie dziecko będzie rosło (i to chyba mój najczęstszy błąd, bo na zapas to my już mamy, że ho-hoo :P);

– i że nowe i używane ubranka przed pierwszym użyciem należy wyprać w temperaturze 95 stopni i dodatkowo wypłukać

… i że wszystkie te zasady będę miała okazję niedługo sprawdzić w praktyce i nie wszystkie  sprawdzą się w przypadku naszego Małego Człowieka, więc będziemy musieli odnaleźć własne…

 

 

A dla tych, co, tak jak ja początkowo, gubią się w tych wszystkich pojęciach, krótka legenda:

– body – z krótkim lub długim rękawem (lub na ramiączka w wersji summer), zapinane w kroku, bez nogawek

– śpiochy – zapinane na ramionach, bez rękawów, z nogawkami i stopkami

– półśpiochy – spodenki, ze stopkami

– pajacyk – z długim lub krótkim rękawem i z nogawkami, nogawki mogą być zakończone pełnymi stopkami (prawie jak skarpetki), coś a la kombinezon

– rampers –  wersja letnia pajacyka – z krótkim rękawem i krótkimi nogawkami (choć wg innych teorii – po prostu pajac bez stóp)

– kaftanik – to po prostu koszulka, najczęściej zapinana z przodu lub na boku, lub wiązana.

Body i pacjace są praktyczniejsze od kaftaników i śpiochów.

 

I standardowe rozmiary (aczkolwiek to kwestia dosyć indywidualna, bo dzieci ‚startują’ już z różnej wielkości, a i później rosną w różnym tempie):

– 56 – newborn

– 62 – niedługo później

– 68 – do ok. pierwszego półrocza

– 74 – 7-9 m-cy

– 80 –  1 rok

 

* według nowych wytycznych Komisji Europejskiej ubranka dla dzieci do siódmego roku życia nie powinny mieć sznurków ani troczków w okolicach szyi, ze względu na ryzyko uduszenia. Zgodnie z zaleceniami Komisji, należy je wyjmować lub obcinać. Warto zauważyć, że według tych samych wytycznych sznurki w ubrankach (przy kapturach) dla starszych dzieci powinny być elastyczne i nie dłuższe niż 7,5 cm.