parentnik.pl

Foch. Bez przytupu.

Foch, tym razem, o dziwo, nie mój 😛 Mision obraził się na Tatę, który to na początku tygodnia obiecał Mu, że teraz, będąc na zwolnieniu lekarskim, będzie miał dla Niego więcej czasu i że przez najbliższe dwa tygodnie spędzą ze sobą tyle, co przez ostatnie 4 miesiące. Mision ucieszył się bardzo z tej perspektywy, radośnie podskoczył w brzuchu i zaczął planować nowe sztuczki, którymi mógłby zaskoczyć Tatę. Tymczasem Tata, zachwycony ilością wolnego czasu, którego nie musi pożytkować na pracę ani męczące dojazdy, wpadł w dziurę czasoprzestrzenną (która otwiera się za każdym razem kiedy siada przy komputerze*) i całkowicie oddał się swoim (bardzo długo już, trzeba mu przyznać, planowanym) projektom, Projekt „Mision”, jako wdrożony już w realizację, odkładając na później. No i Mision się obraził. Bo jak to tak, „na później”, kiedy później będzie już całkiem co innego i On będzie większy, ale z kolei będzie miał mniej miejsca i nie będzie mógł już tak szaleć i bawić się… A poza tym, to kto tu jest właściwie ważniejszy, co?? On, czy jakaś maszyna? I ciekawe, czy ta maszyna, czy w ogóle cały ten, tfu, Internet, potrafi się w takim tempie rozwijać jak On..? Zwiększać swoją pamięć, ilość połączeń nerwowych, itd.? A nawet jak potrafi, to na pewno tak fajnie nie kopie, o! (no chyba, że podłączymy kable bez izolacji ;P)

I Mision, w ramach protestu, postanowił udawać, że nie ma Go w domu, jak tylko Tata przyłożył rękę, albo głowę do brzucha. Wyszedł na chwilę, nie wiadomo kiedy wróci. I nawet jeśli chwilę wcześniej urządzał dziką imprezę i za trampolinę służył mu mój pęcherz, jak tylko pojawiał się Tata, następował natychmiastowy koniec imprezy, bezruch totalny, mogę się założyć, że nawet głowę odwracał w drugą stronę 😉

Znaczy się – charakterny będzie. Po Mamie 😉

I nie da się oszukiwać, nawet mając tylko jakieś 30 cm wzrostu.Tatuś już chyba o tym wie, bo zaczął znajdować trochę więcej czasu dla nas (a właściwie to dla Misiona, a mi pozostaje takie samooszukiwanie się 😉 ). I chyba zaczyna rozumieć, że póki co, gramy na zasadach Misiona, czyli bawimy się jak On chce się bawić, a nie „za sekundkę”, „zaraz”, ani „no już, chwilka”, bo On nie będzie czekał. Pójdzie spać. Albo znów po prostu zgasi światło i będzie udawał, że Go nie ma 😉

 

* i wówczas „sekundka” trwa, przy dobrych wiatrach, 10 minut, w najgorszym razie nawet 2 godziny. Stąd wniosek, że Tata Misiona ewakuuje się w tym czasie na inną planetę, z której baardzo ciężko Go ściągnąć z powrotem. Gdybym była dobra z fizyki, pewnie umiałabym obliczyć nawet, na podstawie tych danych, o ile kilometrów jest od nas oddalona, ale, że fizyka nigdy nie była moją mocną stroną, pozostaje mi przyjąć odległość przybliżoną – jest strasznie daleko 🙂

  • http://www.parentnik.pl Tatuś

    Syneczku, Mamusia przesadza, prawda ;)? No i nie wzięła pod uwagę telepatii 😉