parentnik.pl

Małe dowody miłości

Teoretycznie zachcianek smakowych już od jakiegoś czasu nie miewam, ale dziś rano obudziłam się z przemożną ochotą na naleśniki. Nawet już czułam ich zapach, takich ciepłych, dopiero usmażonych…

Kochanie, mam taką ochotę na naleśniki… A właściwie to Twój Syn, nie ja… zrobisz nam..?

I Tata Misiona wstał, znalazł przepis i zabrał się do pracy. Ja myślałam, że to taka prosta, nieskomplikowana potrawa…

No tak, ale widzisz, że już teraz mi nie wychodzi… – powiedział wylewając na patelnię pierwszą porcję ciasta.

Oj… bo wiesz, ja myślałam, że Ty naleśniki to masz opanowane tak, że smażysz je tak od ręki… że to jedna z Twoich popisowych potraw…

No jak widzisz, właśnie nie…

A przecież gdybym wiedziała, to wcale nie marudziłabym, że chcę… Aż dopadły mnie trochę wyrzuty sumienia.. i wzruszenie, bo.. chyba musi nas kochać, prawda? 🙂

 

Jako ciekawostkę dla naszego Synka, który być może będzie kiedyś chciał przeczytać to, co tu piszemy, chciałam zauważyć, że dziś jest 3 maja i właśnie spadł… śnieg 😐

A jako przestrogę dla bardziej przezornych rodziców, wyjeżdżających, tak jak my, dość daleko, na kilka dni – okazuje się, że nawet w maju warto zabierać ze sobą cieplejszą kurtkę. Na wszelki wypadek.

My nie zabraliśmy, więc nadal staram się nie myśleć o czwartkowym powrocie 😛