parentnik.pl

Bolesna weryfikacja

Czas zweryfikować swoje dotychczasowe poglądy i przyznać, że w życiu chyba każdej ciąży, nawet tej najbardziej wymarzonej, wyczekanej, przychodzi taki dzień, że zaczyna być ciężko. I u nas też taki moment właśnie nadszedł. Co gorsza, wziął mnie z zaskoczenia zupełnie, pojawiając się zupełnie nagle, z dnia na dzień wręcz. Jeszcze wczoraj czułam się świetnie, mogłam zrobić tysiąc rzeczy, godzinami spacerować, jednym susem przeskakiwać na przednie siedzenie w samochodzie, a dziś… dziś mam wrażenie, że ważę 150 kilo więcej niż wczoraj, nie spałam od jakichś dwóch tygodni, a przez cały ten bezsenny czas ciężko pracowałam fizycznie, zdecydowanie na stojąco. Innymi słowy – odkąd wstałam jestem okrutnie zmęczona, śpiąca i czuję jak w każdej chwili coraz bardziej puchną mi nogi.
Uwielbiam moją ciążę, nadal uważam, że to najpiękniejszy czas w moim życiu, ale jednak szalenie frustrująca jest dla mnie ta nagła niemoc i, eh, nie uniknę chyba tego słowa, ociężałość. Moje ciało coraz częściej się buntuje przeciwko traktowaniu go tak, jakby nic się nie zmieniło. I chyba czas się temu poddać i przestać udowadniać sobie, że jeśli tylko chcę, wciąż potrafię zrobić tyle, co 8 m-cy temu. A nawet więcej, bo przecież w tle wciąż trwa proces produkcji Misiona, który jest szalenie absorbujący i ‚energożerny’. A przede wszystkim na maksa priorytetowy.