parentnik.pl

Rośniemy oboje

Byliśmy w czwartek na kolejnej wizycie w przychodni. Tym razem udało mi się obejrzeć Misiona na USG, a nawet dostać zdjęcia pozbawiające mnie ostatnich wątpliwości co do Jego płci 😀
„Pokaże mu pani kiedyś… ‚o, tak wyglądałeś’ „
Nie wiem czy te akurat zdjęcia będzie chciał tak oglądać 😉

W każdym razie nasz Synek waży już jakieś 2 kg i, zdaniem naszej przychodnianej pani doktor, finalnie:
„3 kg, no max. 3300 g to będzie u pani wszystko”
🙂
to już druga osoba, z tak dobrą wiadomością (Pan Doktor przewiduje 3200g). Czuję się prawie przekonana 😛

(w ramach poszukiwań punktu odniesienia zważyłam mniejszego kota – waży 3500g i wydaje się taaki drobny i leciutki, co nastraja mnie bardzo optymistycznie 🙂 ).

A skoro już jesteśmy przy cyferkach – dla celów przyszłych porównań zapisuję, że 32 tydzień kończymy:
– z obwodem brzucha: 98 cm
– 12,5 kg* na plusie (licząc od pierwszej ciążowej wizyty, nie wagi przed ciążą, co jest ważne dla mojej kondycji psychicznej ;P), przy czym nadal mieszczę się w wartościach ‚wagi prawidłowej’ biorąc pod uwagę normy BMI (te standardowe, nie ciążowe), co więcej – mam 5 kg zapasu (co jest chyba jeszcze istotniejsze dla mojej kondycji psychicznej, zwłaszcza w chwilę po spojrzeniu w lustro) i wielką nadzieję na nieprzekroczenie go.

Z innych ważnych wiadomości – Mision w tzw. międzyczasie wykonał półobrót i przyjął już (jak mówi Jego Tata) pozycję nietoperza, w związku z czym w ramach naszego dalszego poznawania się i integracji wbija mi stópki pod żebra, a łapkami łaskocze w okolicach pęcherza.
Powoli zaczynam rozumieć, co mają na myśli ci, którzy mówią, że ruchy maleństwa nie zawsze są megaprzyjemne i że czasem wręcz bolą.
Mimo wszystko wolałabym żeby pozostał już w tej pozycji startowej… I jeszcze tylko chciałabym wiedzieć czy wybrał pozycję ‚twarzą do świata’, czy ‚twarzą do kręgosłupa’, z czego zdecydowanie korzystniejsza dla nas obojga byłaby ta druga. Ale przychodniana pani doktor stwierdziła, że nie potrafi tego określić i będzie wiadomo dopiero w trakcie porodu 😐 Tylko po cóż mi wtedy ta informacja..? Teraz mogłabym jeszcze próbować namówić Misiona (gdyby okazało się, że wybrał opcję ‚frontem do świata’), że jednak odwrotnie będzie nam wygodniej. A w trakcie porodu będzie mi to o tyle obojętne, że co by nie wymyślił, ja będę myślała pewnie tylko o tym, żeby jak najszybciej zechciał opuścić zajmowane stanowisko i znaleźć się na moim brzuchu**.

* ekshibicjonizm totalny, ale obawiam się, że jeśli zapiszę to gdzie indziej, to zaraz zgubię i tyle będzie z przyszłych porównań 😛
** staram się mimo wszystko myśleć realnie i, mimo wzniosłych ideałów, nie spodziewam się raczej, że będę umiała wtedy ‚doceniać ten piękny moment’ i myśleć ‚chwilo trwaj’… aczkolwiek zdecydowanie nie miałabym nic przeciwko, gdyby udało nam się przeżyć poród w ten sposób 🙂