parentnik.pl

Synku, Twoja Mamusia chyba jest cyborgiem!

Piszemy ostatnio mniej, bo mamy baaaaardzo intensywny czas – moja praca, Mamusi praca (która rozkręciła się „jak na złość” akurat na koniec ciąży), wspólne weekendowe fuchy, a do tego przygotowania do przyjścia Dzieciątka na świat. Biegamy z jęzorem na wierzchu, ale też z uśmiechem, bo nie napotykamy na problemy, wszystko układa się zaskakująco dobrze.

Poprzedni weekend był spod znaku totalnego remontu. Zamieszkiwany przez nas pokoik w dwa dni zmienił całkowicie wystrój – zarówno kolorystykę, jak i układ mebli (w końcu musiało gdzieś się zmieścić łóżeczko :)). Nie była to bynajmniej praca łatwa logistycznie – to nie jest takie hop-siup wynieść wszystko, bo wyczyścić każdy kącik, odmalować, wytapetować fragment, przemeblować, poukładać, wnieść z powrotem… A tym bardziej, gdy robi się to w tak okrojonym składzie (my + Babcia) i gdy jeden z robotników nosi Brzuchol, że hej 😉 Obserwując zaangażowanie, z jakim Mamusia odnawiała nasze gniazdko można było pokusić się o stwierdzenie, że pochodzi z innej planety :p I nie pomagało zabranianie wchodzenia na drabinę, noszenia cięższych przedmiotów, nic nie dawały apele o odpoczynek – robiła co mogła, by w ramach swoich sił i „obniżonej gibkości” być wszędzie, gdzie się dało… Zuch kobieta, której należy się pomnik 😉

Nie chcemy broń Boże nikogo namawiać do ciężkiej, fizycznej pracy w ciąży. Każda kobieta zna swój organizm i wie na co ją stać. Jeśli jednak jesteś świeżoupieczoną, przyszłą mamusią i nie wiesz, co tak naprawdę możesz robić w tym pięknym okresie, to wiedz, że Twojemu Dziecku nic nie grozi, gdy troszkę się zmęczysz 🙂 Kiedy sił brakuje – odpoczywaj, ale nie zabraniaj sobie wszystkiego i nie wymagaj od bliskich osób wyręczania we wszystkim, co tylko możliwe. Oczywiście podchodź do wysiłku z ostrożnością wzmożoną w granicach zdrowego rozsądku, wysiłek, który podjęłabyś w każdym innym czasie podziel przez dwa, ale jeśli tylko nie ma żadnych lekarskich przeciwwskazań – żyj swobodnie i ciesz się swoją ciążą.

A skoro już o remontach mówimy, to pamiętajcie, by w czasie ciąży mimo wszystko unikać oparów farb – w okresie letnim, gdy można otworzyć okna na oścież, nie jest to takim problemem, natomiast zimą zostawcie malowanie swojemu Mężowi i nie kłóćcie się, że też chcecie 🙂 A przede wszystkim farby muszą mieć atest Polskiego Związku Higieny, co akurat jest już raczej standardem w przypadku farb najbardziej znanych producentów (Beckers/Tikkurila, Śnieżka, Dulux, Dekoral). W przypadku pokoi, w których będą baraszkować Szkraby warto zainwestować w farby nie tyle zmywalne, co szorowalne (szczegóły techniczne np. tutaj). Tapety winylowe mają swoje zalety jeśli chodzi o zmywalność, ale nie przepuszczają powietrza, więc wyklejanie nimi całego pokoju dziecięcego raczej nie jest dobrym pomysłem – my mamy tylko fragment jednej ściany (ok. 1,5 metra) upstrzony ni to poważnym, ni to radosnym wzorkiem Saphyr II, co w połączeniu z Asparagusem Beckers’a i Musem z Limonki Dulux’a na trzech pozostałych ścianach, daje bardzo pozytywny efekt 🙂

Swoją drogą – dobór kolorów farb i wzorów tapet jest zajęciem dla bardzo cierpliwych :p