parentnik.pl

Przyjaciele?

Nasz Szary Kot chyba wreszcie dostrzegł w Misionie człowieka – od kilku dni usilnie próbuje „pociumkać” mu ucho, albo chociaż przytulić się. Znaczy się – jest szansa na przyjaźń 🙂 To dobrze, bo wcześniej ostentacyjnie okazywał zazdrość i usilnie próbował przekonać nas, że sam jest dzidziusiem – wpakowywał się na kolana i układał na plecach, z głową na moim przedramieniu, dokładnie tak, jak chwilę wcześniej trzymałam Szymka. Kiedy nosiłam Misiula na rękach, stawał przede mną i głośno miaucząc dopraszał się, żeby jego też wziąć na ręce. Wyganiany z niepościelonego łóżka, żeby nie leżał w tej samej pościeli co dziecko, wskakiwał wykorzystując naszą chwilę nieuwagi, a potem na przygiętych łapkach przyczołgiwał się coraz bliżej, z miną kota ze Shreka. Trzeba mu przyznać – niezły manipulator z niego 🙂

Tak czy inaczej, od początku wykazywał wyższą tolerancję na Małego Człowieka niż Rudy Kot, który bynajmniej nie zniżył się do scen zazdrości, poza kilkoma wyjątkami, kiedy Mama, z Misiem na rękach musiała uciekać po całym mieszkaniu, bo jak tylko się zatrzymała, Rudy stawał przed Nią i kręcił dupką, głośnym miauczeniem sygnalizując, że oto zaraz rzuci się w objęcia, więc proszę natychmiast odrzucić to, co się w nich obecnie znajduje. Chociaż tak właściwie nie wiem czy należy to uznać za scenę zazdrości, czy raczej kolejny przykład konsekwentnie przez niego stosowanej taktyki, czyli możliwie największego ignorowania Nowego Przybysza. W praktyce oznacza to: obchodzenie jak największym łukiem stojącego na podłodze bujaczka z radośnie gibającą zawartością; natychmiastowe opuszczanie pokoju, a najlepiej w ogóle mieszkania, kiedy tylko owa zawartość postanawia donośnym głosem sygnalizować swoją obecność, tudzież domagać się czegoś za pomocą wrzaaaaasku.

Niemniej jednak nowości związane z tym Nowym są na tyle ciekawe, że kiedy nikt nie widzi, Rudy Kot próbuje wybadać co też jest takiego w tym bujaczku, że Nowy potrafi dość długo posiedzieć w nim cicho; sprawdza czy miękkość maty edukacyjnej pozostawionej na podłodze odpowiada jego standardom i do czego u licha służy ta grzechocząca żyrafka. Żeby jednak nie stracić pozycji Naczelnego Ignoranta, kiedy tylko zorientuje się, że jest obserwowany, odwraca się i idzie w drugą stronę, udając że wcale, ale to zupełnie go to nie interesowało i tylko przypadkiem znalazł się w tej okolicy.

Tak czy inaczej – obaj nie zdają sobie pewnie sprawy, że przygoda dopiero się zaczyna i ani ignorowanie, ani próby zaprzyjaźnienia się, za chwilę nie będą już takie łatwa :>>