parentnik.pl

Kolejny level

Nasz Syn ma ostatnio dość trudny czas. Sypia po 15 minut, po czym wybudza się i rozpoczyna tyradę pretensji pod tytułem „Czemu kobieto leżę tu sam i gdzie schowałaś cyc” 😛 Ja rozumiem, że to wszystko dlatego, że znów zdobywa jakąś nową superumiejętność, typu: świadome kierowanie kończyną górną, o specjalizacji: wkładanie tejże do ust, aż po sam łokieć…  Rozumiem, że taki skok na wyższy level to duży wysiłek, że męczące  i w ogóle… a Misiul nie pozwala mi o tym zapomnieć. Tzn., jeśli już koniecznie chcę o czymś zapominać to ewentualnie o: ogarnięciu czegokolwiek w domu, przygotowaniu (i zjedzeniu!) posiłku w dłużej niż 15 minut, czymkolwiek innym, co nie jest możliwe do wykonania w pozycji leżącej (możliwości dość ograniczone), z dzieckiem u boku (możliwości jeszcze bardziej ograniczone).

Ile bym dała jeszcze jakiś czas temu, aby móc bez wyrzutów sumienia spędzić prawie cały dzień w łóżku, leżąc i ‚nic-nie-robiąc’. Teraz wprawdzie zamiast leżeć chętnie skorzystałabym z „wolnego” czasu i coś porobiła, ale o ileż łatwiej (i przyjemniej) zamiast złościć się i frustrować jest poddać się chwili i wykorzystać ten czas na nadrobienie własnych deficytów snu? 🙂 Albo poczytanie książki, jeśli owe deficyty zostały już wyrównane (czego akurat jeszcze nie udało mi się doświadczyć :P) .

Jeśli chodzi o moje Dziecko, bardzo łatwo przychodzą mi takie kompromisy. A nawet gdyby, w którymś momencie zabrakło mi cierpliwości – wystarczy spojrzeć na tego przefantastycznego małego Gościa, który śpi, wtulony w mój bok, w pełnym zaufaniu i nawet przez sen nie przestaje małą łapką eksplorować przestrzeni wokół 🙂

Od kilku dni powoli odkrywa, że ma na wyposażeniu coś takiego jak ręce i że to całkiem spoko narzędzie, które można wyciągnąć w stronę zabawki, a nawet (tu o intencjonalność jeszcze Go nie podejrzewam) wypierdzielić czarno-biało-czerwony obrazek, namalowany przez mamę, z łóżeczka, kiedy ma się dość stymulowania wzroku i całego tego psychologicznego bełkotu 😉 Coraz większą popularność zyskują też próby włożenia całej dłoni do ust, tak żeby dokonać autoprzeglądu migdałków, a przy okazji wywołać spektakularnie wyglądający odruch zwrotny.