parentnik.pl

Śpimy razem

Tak, śpimy z naszym dzieckiem. Właściwie od początku, od pierwszej nocy w domu. Albo nie, nawet wcześniej. Bo przecież w szpitalu też z nim spałam, poza tą jedną nocą, kiedy byłam już tak zmęczona (po 4 dobach niespania), że trochę się bałam. Wtedy ten jeden raz Misiul spał w tym szpitalnym łóżeczko-wózku, w tzw. akwarium. Wtedy też w środku nocy obudziła mnie moja „współlokatorka” potrząsając za ramię i mówiąc „pani dziecko płacze”. Ale nie o tym miało być.
Dlaczego śpimy razem?
1/ Bo lubię. Uwielbiam wręcz, kiedy usypia obok mnie jedząc, a potem kładzie buźkę na mojej piersi i zasypia; kiedy przytula mnie obiema rączkami, albo łapie za palec i nie pozwala zabrać ręki, dopóki, zasnąwszy, przestanie zaciskać paluszki, jakby chciał się upewnić, że cały czas będę; kiedy, zasypiając już, nagle otwiera oczka, puszcza pierś, szeroko się uśmiecha patrząc mi w oczy i znów wraca do jedzenia; kiedy sam obraca się na bok, łapie za moją koszulę i całą swoją siłą przyciąga się, aby jak najszybciej móc zacząć jeść; kiedy posapuje, albo śmieje się przez sen.
2/ Bo dzięki temu właściwie nie wiemy, co to znaczy nieprzespana, czy przepłakana noc, czym jest nocne marudzenie, przebudzenie się malucha w środku nocy i kłopoty z zaśnięciem. Nie do końca wiemy też, czym jest ustalanie rytmu dnia i nocy u noworodków. My po prostu od początku w nocy razem śpimy; jemy/karmimy w półśnie i rano razem wstajemy. Tak zwyczajnie, niemal jak dawniej 🙂
3/ Są też takie prozaiczne powody, jak to, że po prostu bałam się SIDS. Tak wiem, nie ma bezpośrednich dowodów na to, że współspanie zapobiega SIDS, wiem, że są badania, wg których więcej przypadków SIDS ma miejsce w sytuacjach cosleepingu. I co z tego, kiedy ja czuję się bezpieczniej, kiedy On jest obok i mogę cały czas słyszeć Jego oddech? Są też badania, których wyniki świadczą o czymś odwrotnym – że co-sleeping zapobiega SIDS*. Tłumaczy się to tym, że dziecku, które cały czas słyszy oddech rodzica łatwiej jest pamiętać o tym, żeby samemu również oddychać (z badań wynika, że w czasie współspania oddech dziecka synchronizuje się z oddechem rodziców 🙂 ); że śpiąc z rodzicami dziecko częściej przechodzi z jednej fazy snu w drugą, wybudza się częściej, ale na krócej i krócej znajduje się w fazie snu głębokiego w wieku, w którym jego mechanizm budzenia się nie jest jeszcze w pełni ukształtowany.
4/ Poza tym mam wrażenie, że Jemu to potrzebne, że On też dzięki temu czuje się bezpieczniej. I nawet jeśli to tylko moje wrażenie, to jakoś nie chcę sprawdzać czy się nie mylę. Bo co jeśli nie? Potrzeba bliskości jest jedną z potrzeb podstawowych, takich samych jak głód czy pragnienie. Dlaczego mielibyśmy zapominać o tej potrzebie w nocy, kiedy maluch budzi się w ciemności przerażony?** A jeśli kogoś nie przekonują argumenty , że maluch, który przez 9 m-cy był z mamą nieustannie, wciąż ją słyszał i czuł, może być najzwyczajniej w świecie przestraszony tym, że oto, kiedy tyle się wokół niego dzieje i jego świat zmienia się zupełnie, nagle zostaje sam, bez mamy, czyli całego świata jaki znał do tej pory, wystarczy sięgnąć na przykład do psychologii rozwojowej, zgodnie z którą maluch zaczyna postrzegać siebie jako odrębną istotę dopiero około 3 m-ca życia i wiedzę tę rozwija stopniowo mniej więcej do końca 1 roku.

Tak, wiem, przyzwyczaimy Go i będzie chciał z nami spać już zawsze. Tylko czy widział ktoś kiedyś np. gimnazjalistę śpiącego z rodzicami? Na jednej ze stron anglojęzycznych przeczytałam kiedyś w odpowiedzi na taki argument, że to tak, jakby powiedzieć, że jeśli założymy dziecku pieluchę, to będzie chciało w niej chodzić już zawsze; albo że jeśli będziemy je wozić w wózku, to nigdy nie będzie chciało nauczyć się chodzić. Brzmi nieco absurdalnie, prawda?
Że będzie rozpieszczony? Rozpieszczanie oznacza dawanie czegoś, czego tak naprawdę nie potrzebuje. Czy ktokolwiek jest w stanie stwierdzić, że niemowlak nie potrzebuje bliskości?
Że w ten sposób uzależniamy go od siebie? Cóż, zdecydowanie bardziej naturalne wydaje mi się przywiązanie dziecka do nas, niż do kawałka materiału, który „pachnie mamą” (badania wykazały, że wśród dzieci z rodzin praktykujących współspanie, zdecydowanie rzadsze jest ssanie kciuka, oraz przywiązanie do przedmiotów takich jak np. „kocyk bezpieczeństwa”***). Poza tym, czy na pewno moim celem powinno być pokazanie dziecku, że w życiu warto przywiązywać się do przedmiotów, a nie do ludzi..?
Że musi uczyć się samodzielności? Ma czas. Ma mnóstwo czasu na uczenie się bycia samodzielnym. 5/Teraz najważniejsze jest, aby czuł się szczęśliwy, kochany i bezpieczny, a nie samodzielny. Gdyby miał być samodzielny od urodzenia, to urodziłby się jako mała żyrafka, albo antylopa. Tymczasem urodził się jako maleńki człowieczek, który przychodzi na świat bezwzględnie zależny od dorosłych, o całe 12 m-cy za wcześnie, gdyby porównywać stopień jego dojrzałości z innymi ssakami.****
6/ Poza tym, jak dowodzą badania, dziecko może zacząć zdrowo usamodzielniać się i odkrywać świat zewnętrzny dopiero wówczas, gdy jego potrzeba bliskości zostanie zaspokojona.

Jeszcze więcej argumentów?
7/ Co-sleeping wspomaga budowanie bezpiecznej więzi, gdyż sygnały wysyłane przez dziecko dostrzegane są bardzo szybko i równie szybko można na nie zareagować;

8/ Ponieważ dziecko nie jest przenoszone z miejsca na miejsce, częściej pozostaje spokojne, nawet jeśli się obudzi;

9/ Współspanie wpływa również na szybsze ustalenie się rytmu snu i czuwania – prawdopodobnie w ten sposób maluch szybciej uczy się, że mimo karmienia w nocy jest pora spania;

10/ Wydaje się, że sen współśpiących matki i dziecka w pewien sposób synchronizuje się, tzn. poszczególne fazy snu występują u nich w tym samym czasie. W rezultacie istnieje większe prawodopodobieństwo, że nocne przebudzenie dziecka nie wyrwie matki z głębokiego snu, a tym samym obojgu łatwiej będzie ponownie zasnąć.;

11/ W krajach nieuprzemysłowionych co-sleeping jest praktyką powszechną, stosowaną z powodzeniem „od zawsze”, można to zatem uznać za formę ‘naturalną’, sprawdzoną (i najwidoczniej sprawdzającą się, skoro wciąż trwa), a nie udziwaczniony wytwór współczesności wymyślony jako alternatywa dla tradycyjnych rozwiązań;

12/ Współspanie obniża poziom stresu – z badań przeprowadzonych przez dra M. Hofera na szczurach, których wyniki można prawdopodobnie odnieść również do gatunku ludzkiego, wynika, że obecność matki w nocy wpływa na regulację rytmu serca młodych szczurząt, oraz ponad piętnaście powiązanych z nią funkcji fizjologicznych, takich jak: okresy snu i pobudek nocnych, ciśnienie tętnicze, temperatura ciała, a nawet aktywność komórek odpornościowych (!) (źródło: Claude Didierjean-Jouveau – Śpimy z dzieckiem, Wyd. Mamania, W-wa 2011, s. 42, patrz również: Hofer, M. „The mother-infant interactionas a regulator of infant physiology and behavior„, Hofer, M.. „Some thoughts on the tranduction of experience from a developmental perspective„, Hofer M., Shair H.. „Control of sleep-wake states in the infant rat, by features of the mother-infant relationship„);

13/ Na podstawie innych badań na szczurach (patrz: Kuhn, C.M. et al.; Butler; Schanberg, S. (1978). „Selective depression of serum growth hormone during maternal deprivation in rat pups„, Butler, S.R. et al.; Suskind, M.; Schanberg, S. (1978). „Maternal behavior as a regulator of polyamine biosynthesis in brain and heart of developing rat pups„), których wyniki prawdopodobnie można odnieść również do ludzi, wykazano, że te z młodych szczurząt, które pozostawały w nocy z matką posiadały wyższy poziom hormonów wzrostu oraz enzymów niezbędnych do prawidłowego rozwoju mózgu i serca;

14/ Istnieją badania, których wyniki wykazały, że wspólne spanie wiązać się może ze znacznie lepszym rozwojem poznawczym 6-latków (różnice te zanikają w wielu lat 18, wówczas współspanie z rodzicami w dzieciństwie wydaje się już nie mieć żadnego wpływu) -> patrz: badania P. Okami, T. Weisner, R. Olmstead „Outcome correlates of parent-child bedsharing: an eighteen-year longitudinal study„;

15/ Wg innych badań, istnieje korelacja pomiędzy współspaniem w dzieciństwie z rodzicami a np. wyższym poczuciem wartości w wieku dorosłym (patrz: R.J.Lewis, L.H.Janda „The relationship between adult sexual adjustment and childhood experience regarding exposure to nudity, sleeping in the parental bed, and parental attitudes toward sexuality”), a także pomiędzy współspaniem a zadowoleniem z życia w dorosłości (patrz: J. Mosenkis, „The effects of childhood cosleeping on later life development”, praca doktorska dotycząca 1400 dzieci z pięciu grup etnicznych zamieszkujących Nowy Jork i Chicago);

16/ Jeszcze inne badania (Crawford, Forbes, Heron, Keller) wśród długoterminowych korzyści ze współspania wskazują mniej dziecięcych lęków i ogólnie problemów związanych ze snem, mniej problemów z zachowaniem (związanych z agresywnością, bojaźliwością, radzeniem sobie ze stresem), za to większą niezależność od rodziców znacznie wcześniej niż u dzieci śpiących samotnie;

17/ Psychiatra Michael Commons z kolei opublikował badania, na podstawie których stwierdził, że u dzieci, które pozostawia się w łóżeczku aby się wypłakały (np. przy metodzie Cry It Out, zwanej też metodą wypłakiwania się, czy, o zgrozo, nauką samodzielnego zasypiania) występuje zwiększony poziom kortyzolu, czyli hormonu stresu, który może powodować fizyczne zmiany w mózgach maluchów. Zdaniem Commonsa może to powodować u dzieci większą podatność na skutki stresu, oraz na choroby, w tym choroby psychiczne, oraz utrudniać powrót do zdrowia po chorobie;

18/ James McKenna, antropolog i badacz snu znajduje jeszcze inną korzyść, związaną ze współspaniem i karmieniem piersią. Sugeruje on, że ponieważ dzieci, które śpią z matkami są zazwyczaj karmione (piersią) w nocy (zazwyczaj dwa razy częściej niż te, które śpią same), są mniej podatne na choroby, ze względu na korzyści dla układu immunologicznego związane z karmieniem piersią;

19/ Dr Nils Bergman, badacz z Uniwersytetu w Cape Town, w południowej Afryce, na podstawie swoich badań, stwierdził, że dzieci śpiące samotnie odczuwają trzykrotnie większy stres niż te, które śpią z rodzicami. Ponadto, zdaniem badacza, jakość snu u dzieci śpiących w swoich łóżeczkach jest gorsza, co razem może powodować zmiany w mózgu, skutkujące w przyszłości np. zaburzeniami zachowania (por. pkt 17);

20/ W broszurze wydanej przez UNICEF UK, we współpracy z Foundation for the Study of Infant Death, zatytułowanej „Sharing a Bed with your baby” można przeczytać: „Zaleca się, aby po powrocie ze szpitala nowonarodzone dziecko spało w pokoju rodziców, zwłaszcza nocą, przynajmniej przez pierwszych sześć miesięcy życia. Takie rozwiązanie przyczyni się do zapobiegania nagłej śmierci łóżeczkowej. Jeśli karmisz piersią, być może będzie ci łatwiej zabrać dziecko nocą do swojego łóżka.*****

Ostatnim na mojej liście argumentów „za” jest ten o wygodzie. 21/ Że niby karmienie jest prostsze, nie trzeba wstawać z łóżka i się wybudzać. To prawda, ale tak naprawdę, ma to w tym wszystkim najmniejsze znaczenie.

Uwaga! Gdyby kogoś bardzo przekonały te wszystkie argumenty „za” i w zachwycie postanowił podjąć spontaniczną decyzję o współspaniu (spanie z dzieckiem jakoś tak nie brzmi najlepiej), to należy pamiętać o zachowaniu pewnych środków ostrożności, zalecanych przez UNICEF UK. Bezwzględnie nie należy spać razem, jeśli ktokolowiek z osób znajdujących się we wspólnym łóżku:
– palił papierosy (bez względu na miejsce i czas)
– pił alkohol
– przyjmował narkotyki, bądź leki nasenne, lub jakiekolwiek inne mogące powodować wzmożoną senność, bądź mocniejszy sen
– jest nadzwyczajnie zmęczony, co może osłabiać czujność

Nie należy również praktykować co-sleepingu na kanapach, łóżkach wodnych, bądź innych meblach bardzo miękkich, w które maluch mógłby się zapaść.
Należy zwracać szczególną uwagę na to, czym się przykrywamy, aby nie dopuścić do przykrycia dziecka w całości.
Optymalna temperatura w pokoju to 18 stopni.

*Patrz m.in.: nowozelandzkie badania z 1996 r., przeprowadzone na próbie 2000 dzieci – Scragg i in. „Infant room-sharing and prone sleep position in sudden infant death syndrome„; badania Tonyego Nelsona przeprowadzone w 1998 roku w Hong-Kongu

**W artykule w „Time” z kwietnia 1997 r. amerykański dziennikarz Robert Wright napisał: „Możliwe, że mózg małych dzieci ukształtował się przez miliony lat selekcji naturalnej, w czasie których matki spały z dziećmi. Możliwe, że dawniej, gdy dziecko znajdowało się samo w nocy, oznaczało to coś złego (np. że matkę pożarła bestia). Możliwe, że mózg takiego malucha zaprogramowano tak, aby reagował na podobną sytuację krzykiem, żeby ktokolwiek znajdujący się w pobliżu mógł go odnaleźć. Krótko mówiąc, możliwe, że jeśli dzieci samotnie pozostawione wydają się przerażone, to one po prostu i w sposób naturalny są przerażone.” (za: Claude Didierjean-Jouveau – Śpimy z dzieckiem, Wyd. Mamania, W-wa 2011, s. 39)

*** Patrz: Maria Goodavage i dr Jay Gordon, „Good Night: The Happy Parent’s Guide to the Family Bed (and a Peaceful Night’s Sleep!)

****Jak zauważa C.Didierjean-Jouveau mózg prawie wszystkich nowonarodzonych ssaków ma 80% swojej ostatecznej objętości, u szympansów jest to 45%, podczas gdy u ludzkiego noworodka zaledwie 25%. Owe 80%, które pozwala innym ssakom osiągać bardzo szybko względną samodzielność po narodzinach, maleńki człowiek uzyskuje dopiero ok. 21 m-cy po poczęciu, czyli gdzieś w okolicach pierwszych urodzin. Do tego czasu jego organizm wciąż jeszcze intensywnie dojrzewa – trwa kluczowy rozwój układu nerwowego, trawiennego, odpornościowego, itd. Z tego też powodu antropolodzy często nazywają niemowlęta „foetus ex utero”, dosłownie „płód na zewnątrz macicy”. W polskiej terminologii psychofizjologicznej funkcjonuje również tożsame pojęcie: „fizjologiczny wcześniak”.

***** Patrz: ww.babyfriendly.org.uk/pdfs/sharingedleaflet.pdf (za: Claude Didierjean-Jouveau – Śpimy z dzieckiem, Wyd. Mamania, W-wa 2011)

Źródła:
Claude Didierjean-Jouveau – Śpimy z dzieckiem, Wyd. Mamania, W-wa 2011
Evelin Kirkilionis – Więź daje siłę, Wyd. Mamania, W-wa 2011
http://www.toddleabout.co.uk/articles/cc/cosleeping.php
http://www.dailymail.co.uk/health/article-2054393/Bad-news-dads-Babies-share-mothers-bed-age-good-hearts.html
http://en.wikipedia.org/wiki/Co-sleeping

  • Kass13

    prawda!!brawo za dobry artykuł, my tez spimy rodzinnie:)

  • magda

    u mnie jest teraz chyba tak, ze to ja bez malego w lozku nie otrafie zasnać 😀