parentnik.pl

Pierwsza zupka

Rozszerzanie diety to wciąż dla mnie czarna magia, którą od siebie odsuwam, tak jakby można ją było zupełnie pominąć. Tzn., z jednej strony nie mogę się doczekać aż będziemy mogli spróbować BLW w praktyce, kiedy będziemy mogli wspólnie robić różne ciekawe potrawy i próbować nowych smaków. Z drugiej zaś przeraża mnie ta mnogość podejść, sprzeczne informacje z każdej strony i to nie tylko jeśli chodzi o kwestie tego co i kiedy podawać, ale również tego, że eko wcale niekoniecznie jest eko, a słoiczki, w zależności od tego z kim rozmawiam okazują się ekstra rozwiązaniem, „bo normy, standardy, starannie wyselekcjonowane uprawy, 150 kontroli, itd.”, lub też rozwiązaniem zupełnie do bani i na maksa niezdrowym, bo przecież „jak zdrowe ma być coś, co przez rok może stać w temperaturze pokojowej i nie będzie nieświeże?”. Na coś w końcu i tak będziemy się musieli zdecydować i mam wrażenie, że znów będziemy wypracowywać kompromis pomiędzy tymi dwoma podejściami.
Tymczasem powoli zapoznajemy Go z innymi smakami. Dziś na przykład miał okazję spróbować zupy pomidorowej. Kilka łyżek, łyżeczek w zasadzie, chociaż gdybyśmy nie ukrócili Jego zapędów gotów pewnie opędzlować pół talerza. Aż boję się pomyśleć co będzie, jeśli taki apetyt mu zostanie 😛


zdjęcie ze strony: factoidz.com