parentnik.pl

Hmm…

W poszukiwaniu inspiracji, nowych rozwiązań i pomysłów lubię czasem popatrzeć co się dzieje w tematach „okołociążowych” i „okołodziecięcych” w różnych częściach świata. I udaje mi się to z różnym skutkiem. Czasem trafiam na coś, co absolutnie mnie zachwyci i pozostawi w tym zachwycie na dłuższy czas (i takie odkrycia lubię najbardziej), a innym razem napotykam na coś, co budzi, w najlepszym razie mieszane uczucia… Tak jak dzisiaj na przykład.
Znalazłam stronę firmy, firemki właściwie, amerykańskiej (bo takie rzeczy to chyba tylko tam…), zajmującej się produkcją i sprzedażą naklejek, głównie samochodowych, takich na szybę, czy ramkę tablicy rejestracyjnej, dla, jak to zostało określone „wyedukowanych (w znaczeniu „świadomych”, jak mniemam) matek. No i fajnie, idea całkiem trafiona, jeśli ktoś lubi wyrażać swoje przekonania w ten sposób. I wydawałoby się, że wszystko ok, tylko… No właśnie… Te hasła.
„Ask me about my SNS*”
„Blessed to be a Surrogate Mother”
„Always in our hearts” pod spodem obrazek maleńkich stópek ze skrzydełkami i data
„VBAC** Mama”
„I Birth on My Turf”
„Stay at home birther”
„I gave a birth at home. Not brave. Not crazy. Just educated!”
„Too many too soon” z obrazkiem szczepionki
„The only safe vaccine is the one you never use. EDUCATE BEFORE YOU VACCINATE!”

I niby w większości sama treść tych haseł nie razi, wręcz przeciwnie, dużą część nawet…hmm, popieram (? brak mi odpowiedniego określenia)… Ja rozumiem, że to inna kultura, o znacznie przesuniętych granicach intymności, ale mimo wszystko mam duże wątpliwości czy szyba samochodowa, zderzak lub ramka tablicy rejestracyjnej to na pewno odpowiednie miejsca na takie manifesty/deklaracje/wyznania.

* SNS to system wspomagający karmienie piersią. Wygląda to tak
** VBAC – skrót od Vaginal Birth After Caesarean

***
A z drugiej strony niezwykle mnie urzekają takie hasła 😛 :

**
Bo wiesz…

🙂