parentnik.pl

Wiosna, nareszcie jesteś

Na taką pogodę czekałam caaaałą długą (jak dla mnie zdecydowanie za długą) zimę. Na to, żeby wreszcie zrzucić grube ciuchy, żeby ręce przy prowadzeniu wózka nie odmarzały, żebyśmy nie wracali z czerwonymi nosami, żeby można było usiąść w parku na ławce i poczytać książkę… No, to dzisiaj spełniłam wszystkie swoje marzenia w tym zakresie 😉

Poszliśmy na spacer, Szymek zaraz udał się w objęcia Morfeusza, a ja kurcgalopkiem na parkową ławkę, żeby wreszcie, nareszcie nadrobić choć trochę przeogromne (meeegaprzeogromne wręcz) braki w lekturze wszelakiej (miałam napisać o choć częściowym zaspokojeniu potrzeb bibliofilskich, ale zaspokajanie swoich potrzeb na ławce w parku nie brzmi najlepiej :P). I mniemam, że obojgu nam było błogo… Tiaa.. Tak właśnie wyobrażałam sobie macierzyństwo – Maleństwo śpiące smacznie w wózku obok ławeczki, na której ja czytam sobie ciekawą książkę. O sancta simplicita, rzec by się chciało, po 8 miesiącach nabywania, jakże odmiennych od spokojnego siedzenia na ławce, doświadczeń 😉

W każdym razie, ponieważ jednak, choć raz udał mi się ten numer i było dokładnie tak, jak sobie to kiedyś wyobrażałam (no może poza tym mało przyjemnym jeszcze wiatrem, który usilnie próbował nakłonić mnie to szybszego przewracania kartek), zamierzam się teraz tym zachwycać, ekscytować i wspominać latami 😛 Podobnie jak tym, że później udało nam się wybrać na drugi spacer, nabytym kilka dni temu Szymowym Puchatkowozem, który to spacer zakończył się dość nagłą i nieplanowaną drzemką głównego zainteresowanego 😀 Chciałam pokazać mu jak fajnie można pobujać się na huśtawce – Misiulowi siedzącemu na moich kolanach wystarczyły trzy, może cztery bujnięcia… I spał. Na siedząco 🙂 Musieliśmy (znaczy, ja musiałam, bo Szymkowi to chyba niespecjalnie przeszkadzało :P) dzwonić na pomoc, bo sama nie dałabym rady zabrać i Śpiącego Księcia i Puchatkowozu do domu. Całe szczęście plac zabaw znajduje się właściwie przed blokiem a  Misionowy Tata pracował w domu i przybierzył zaraz na ratunek 🙂 A jak już skończył pracę, postanowił nagle i niespodziewanie otworzyć wiosenny sezon chustowy (zimową porą mieliśmy przerwę) i poszli na kolejny spacer 🙂 Na skatepark rzecz jasna 😉

Ufff, ale wspomnieniowy dzień to był 🙂 Po takim dniu fantastycznie się śpi 🙂

Wiosno,chcemy więcej!

Zimo! Ty już wiesz co… 😉