parentnik.pl

Pierwszy

No. To pierwszą poważną wizytę w piaskownicy mamy zaliczoną (usilnie odganiam ze swojej głowy wizje podstępnie czających się w tym piasku pasożytów wewnętrznych, czekających tylko na okazję, żeby wskoczyć na ręce mojego dziecka, które to ręce, jak wiadomo, siłą wręcz magnetyczną zaraz zostaną przyciągnięte do buzi… i pozostańmy tylko przy wstępie do tego horroru). Odhaczyć możemy też pierwszą pożyczoną łopatkę… i pierwszy płacz przy wychodzeniu z placu zabaw (i szybki powrót na tenże, bo przecież nigdzie nam się nie spieszy).

Dziś był dzień rzeczy pierwszych.

I mam wrażenie, że jednocześnie był to dzień kończący moje wygodne spacery z wózkiem, śpiącym Szymkiem i książką czytaną na ławce w parku :>