parentnik.pl

Dzień targowy

Dziś mieliśmy dzień targowy. Tyle, że nie na straganie, a na warszawskim Służewcu, konkretnie na Wyścigach Konnych, a jeszcze konkretniej: na targach Mother&Baby. To nasza druga wizyta na tej imprezie. Na pierwszej Szymul był jeszcze bezpiecznie schowany w maminym brzuchu, za to tym razem mógł już pełnoprawnie uczestniczyć. Z czego skwapliwie korzystał, biorąc udział m.in. w wyścigach raczkujących maluchów. Pierwszego miejsca nie zajął, ze względu na to, że przypadła mu w udziale pozycja startowa obfitująca w wyjątkowo dużą ilość różnych dystraktorów – bo czymże jest dostępna na codzień, 24 h na dobę, mama, wołająca z linii mety, kiedy tuż obok leży mnóstwo nowych, kolorowych zabawek, kawałek dalej siedzi dziewczynka kibicująca swojemu młodszemu rodzeństwu… Poza tym – po co ten wyścig? Mama i tak przecież, jak zawsze, poczeka 😉

Nauczona ubiegłorocznym doświadczeniem, że ‚superokazja’ i ‚tylko dzisiaj’ na targach to czasem sformułowania mocno na wyrost, delikatnie mówiąc, przygotowałam sobie listę rzeczy, które chciałam kupić, z orientacyjnymi cenami, w sklepach internetowych, bez ‚superofert’. I cóż… z moich ambitnych planów zakupowych udało się zrealizować tylko płyn do mycia butelek, który cenę miał faktycznie wyjątkowo korzystną. Przy okazji kupiliśmy też niekapek z silikonowym ustnikiem, z Disney’owskim Puchatkiem, który to Puchatek stanowił prawdopodobnie 3/4 ceny kubka i windował ją do absolutnie nieadekwatnej wysokości.

Hitem zakupowym okazała się jednak czapka z daszkiem Buff, o taka właśnie:

do której początkowo podchodziłam dość sceptycznie, a z której jestem obecnie zachwycona.

Czapka jest dwustronna (z drugiej strony czerwona), przewiewna, chroni przed promieniami UV (w 95%). Ma miękki neoprenowy daszek, oraz regulowany obwód, dzięki czemu można ją dopasować do małej i trochę większej głowy = wystarczy na dłużej.

Kupiliśmy też słynną Buffową chustę (z Puchatkiem, rzecz jasna 😉 ), która jednak okazała się mniej udanym zakupem z tego względu, że nasze dziecko posiada, hmm, nadprogramowo większą głowę niż dzieci w jego wieku (po tacie to ma :P), w związku z czym rozmiar, który powinien być na niego dobry jeszcze przez jakieś 2 lata, już dobry nie jest (chyba trochę przesadzili z tym wiekiem jednak… aż tak wielkiej głowy nie ma). Niemniej będziemy korzystać z pozostałych możliwości i używać jej np jako lekkiego szalika. I też będzie spoko 😉 Bo sam produkt jest bardzo fajny (i z tego względu Misionowy Tata też kupił sobie swoją osobistą chustę 😉 ). Jeśli ktoś nie zna, zachęcam do poczytania w internecie.

Zdjęcie pochodzi ze strony http://www.sklepbuff.pl

Poza tym jak zwykle przytargaliśmy tonę ulotek i katalogów, które mam ambitny plan przejrzeć, przeczytać, ew. wyciąć to, co może się przydać, a resztę oddać na przemiał.

Mieliśmy też okazję obejrzeć z bliska foteliki i dopytać o szczegóły bezpośrednio u przedstawicieli poszczególnych marek. I już prawie, prawie byliśmy zdecydowani na jeden z nich, pan zachęcał promocyjną ceną, ale kiedy po telefonie do brata (który akurat siedział przed komputerem i mógł na bieżąco skonfrontować tę promocję z cenami w sklepach internetowych), okazało się, że cena w zasadzie promocyjna nie jest, trochę nam się odechciało… Bo nie lubię takiego oszukiwania. Jeśli ktoś nie może zaproponować niższej/konkurencyjnej ceny, to wolę żeby to powiedział wprost niż próbował wcisnąć mi kit o „superpromocji tylko dziś”, tylko dlatego, że teoretycznie nie jestem w stanie tego zweryfikować.

Mimo takich lekkich zgrzytów i faktu, że po raz kolejny udało nam się zgubić pandę, która tym razem już się nie odnalazła, wizytę na targach uważam za udaną. I za rok pewnie znów tam wrócimy 🙂 Ze względu na atmosferę, sympatycznych i zabawnych (!) prowadzących, no i ze względu na możliwość podejrzenia nowinek branżowych. Tak naprawdę już nie mogę się doczekać, ale ćśśśś! 😉