parentnik.pl

Znaki

Spacery z naszym Synem bywają coraz dłuższe. Na coraz krótszych dystansach. Bo interesujące jest absolutnie wszystko – każdy liść, każdy kwiatek, słupek, barierka… wszystko. Najbardziej interesujące okazują się jednak wszelkiej maści zwierzaczki – z przyczyn oczywistych najczęściej są to wszelkiej maści pieski, ewentualnie gołąbki. Które to ptaszki, najlepiej gdyby można było złapać, spojrzeć prosto w oczy, a potem zrobić „kiziu-miziu”. Tylko one jakoś dziwnie nie pałają chęcią tego typu kontaktów 😉

Miejsce drugie, zaraz po zwierzaczkach zajmują znaki. Drogowe. Najfajniejsze są te, na których znajdują się ludziki. Najmniej fajne są natomiast te żółte, z jakimiś dziwnymi znaczkami, o których rodzice mówią ‚literki’. Do każdego mijanego znaku trzeba podjechać możliwie jak najbliżej, mocno się ucieszyć i zachwycić. I można jechać dalej. A jeśli znak był wyjątkowo interesujący, bo np była na nim dziewczynka z lizakiem i dwoma kucykami, należy stanowczo zażądać powrotu i ponownie głośno wyrazić swoją radość tak, jakby widziało się go po raz pierwszy 🙂

I czasem tylko dziwne miny mijających nas przechodniów, kiedy mówię do niego „jeej, jest znak! popatrz jaki fajny!” a Szymek głośno się cieszych, sugerują, że nie każdy rozumie nasz zachwyt 😉