parentnik.pl

Misja: Urodziny, cz. 8

Zostało mniej niż 24 godziny. Nad miastem przeszła właśnie mała burza. Cały dzień był zresztą dość pochmurny i raczej chłodny. Tym samym prognozy na dzień dzisiejszy się sprawdziły. Pozostaje mieć nadzieję, że limit opadów na najbliższy czas, a przynajmniej do niedzielnego wieczoru, został wykorzystany.

Zdjęcia z balonami musiały więc z konieczności powstać w domu. To była zdecydowanie trudna misja. Bo musieliśmy zaraz wyjść; bo Szymek był już śpiący, więc niespecjalnie miał ochotę pozować; bo nie mogliśmy tego przełożyć na później; bo później byłoby już za ciemno, a jeszcze później balony straciłyby już życie; bo i tak już było trochę za ciemno, więc nie wszystkie zdjęcia wyszły ostre; bo.. te złośliwe balony bez przerwy odwracały się nie tymi kolorami, którymi chciałam żeby się odwróciły 😛 Mimo wszystko coś tam udało się zrobić i mam nadzieję, że jak poświęcę im chwilę, to uda się z nich wydobyć taki efekt, jaki chciałam uzyskać i będzie fajna pamiątka 🙂

Od wczoraj, a właściwie nawet trochę od czwartku robimy zakupy. Powoli, bo dużo tego a i tak nie potrzebowaliśmy wszystkiego naraz. Pojeździliśmy, porównywaliśmy ceny i okazało się, że różnice w cenach poszczególnych produktów mogą być znacznie większe niż mi się wydawało. W każdym razie same zakupy były chyba najłatwiejszą częścią tego wszystkiego. Teraz przed nami przygotowanie 80 szaszłyków, 36 muffinek, sałatek, ciast, itd. itd. Coś mi się zdaje, że to będzie dłuuuga noc…

Edit:

Właśnie w przerwie między prażeniem ziaren słonecznika a krojeniem plastrów ananasa sprawdziłam prognozę pogody. Większość serwisu zapowiada na jutro ‘przejaśnienia’ oraz ‘brak opadów’. Hallelujah! (A ten jeden, wg którego od 11 do 22 będzie padać na pewno zupełnie się nie zna :P)