parentnik.pl

Zachwytów ciąg dalszy

Każdego dnia od nowa utwierdzam się w przekonaniu, że tak naprawdę szalenie nie doceniamy tych Małych Głów i tego jak wiele wiedzą i jak wiele potrafią.

Nie umiem sobie wyobrazić drugiej takiej przygody życia, w której można przeżywać codziennie tyle nowych zachwytów. Jeśli ktoś widzi w Dziecku tylko mała, nieporadną istotkę, która ach, potrafi już rzucić piłką, albo ogarnąć zabawę w „przebijankę” (tą deseczkę z kołeczkami, w które uderza się młoteczkiem, a potem odwraca na drugą stronę i powtarza czynność od nowa), to traci ogromnie.

 

Dziś nasz Mały Piękny Człowiek znów wzruszył mnie do łez, kilkakrotnie zachwycił i parę razy zaskoczył. I znów co chwilę powtarzałam: „ale Ty jesteś mądry” i „kocham Cię ogromnie”.

– Zapytałam czy będzie ze mną sprzątał. Nie zareagował zupełnie, akurat był czymś zajęty. Poszłam do kuchni zrobić herbatę i po chwili usłyszałam jak ciągnie za sobą do pokoju rurę od odkurzacza.

– W poniedziałek po raz pierwszy po drzemce sam zszedł z łóżka i przyszedł do nas do drugiego pokoju z szeeeerokachnym uśmiechem na twarzy 🙂

– nauczył się robić „bąbelki”, czyli ‚pykać’ wargami wywiniętymi do wewnątrz, jak stary bezzębny dziadek 😛

– na pytanie „ile Szymon ma lat?” pokazuje jeden paluszek

– po spacerze, na którym oglądaliśmy kurki, kaczuszki, gąskę i indyka pokazuje „jak gąska machała skrzydełkami” otwierając i zaciskając obie piąstki (sam tak wymyślił :P)

– na spacerach chodzi sobie sam i cieszy się ogromnie z tego powodu, albo wyciąga rączkę kiedy ma ochotę iść za rękę i cieszy się jeszcze bardziej

– rano, pierwsze co robi po przebudzeniu, to pokazuje język a potem szeroko się uśmiecha. I znów pokazuje język 🙂

– w książeczkach odnajduje rzeczy, o których znajomość zupełnie byśmy go nie podejrzewali

– kiedy Babcia zapyta „Gdzie jest Babci największy Skarb i Słoneczko?” pokazuje na siebie 🙂

– nauczył się „czarować oczkami” – poproszony „zaczaruj (kogoś) oczkami” patrzy na tą osobę mrużąc oczka na moment, czasem jeszcze pokazuje przy tym język. Nie znam nikogo, kto by się z tej okazji nie ‚rozpłynął’ w zachwycie 😉

– Znalazł pilota od telewizora, który nie miał baterii, pobawił się nim trochę i w końcu porzucił. Jakiś czas później znalazł kaczuszkę, która kiedyś, po naciśnięciu na brzuszek ‚kwakała’, ale nagle zaniemówiła i nijak nie dała się namówić na dalsze kwakanie. Szymek próbował, ściskał ją z całych sił, z różnych stron, niestety bez efektu. Podał mi, jak się domyślam żebym naprawiła. „Nie umiem, Kochanie, kaczuszka się zepsuła…„. Popatrzył, pomyślał… Odwrócił się na pięcie, poszedł w drugi koniec pokoju przyniósł pilota i pokazał, że nie ma baterii. A potem pokazał kaczuszkę. I długo nie mogłam wydostać się w szoku w jakim pozostawił mnie jego koncept 🙂