parentnik.pl

Powinnaś wiedzieć

Jeśli jesteś, lub zaraz będziesz mamą małego chłopca, powinnaś o czymś wiedzieć. Za jakiś czas, kiedy mały chłopiec będzie już trochę większy, mniej więcej po półtora roku, może okazać się, że:

Będziesz musiała zdejmować go kilkadziesiąt razy dziennie ze wszystkiego na co tylko będzie w stanie się wspiąć. I z tego na co tylko wydaje mu się, że potrafi.

Kiedy tylko odwrócisz się, by pozbierać to, co właśnie narozrzucał, on zacznie rozrzucać coś innego. Jeszcze szybciej i jeszcze bardziej. Na przykład pudełko drewnianych klocków wysypywanych sobie na głowę.

Albo zacznie wspinać się na regał/krzesło i sięgać po jakieś ostre narzędzie, które przypadkiem zostało na stole. Najprawdopodobniej będzie to wielki kuchenny nóż.

Albo po kubek z herbatą, bo zechce przetestować umiejętność samodzielnego picia, której to umiejętności jeszcze do końca nie opanował, w związku z czym za chwilę w herbacie będzie on sam od stóp do głów i wszystko dookoła.

A zanim umieścisz tą herbatę w tym bardzo niewłaściwym miejscu, być może zechcesz ją na przykład posłodzić. Niby chwilka, co nie? Ale Mały Człowiek w tym czasie zdąży dopaść do szafki, w której trzymasz te wszystkie sypkie rzeczy typu mąka (rozsypie) i cukier (nasypie do kocich misek).

No tak, koty. Albo inne zwierzęta domowe wolnego chowu, jadające z misek stojących na podłodze. To prawie pewne, że w którymś momencie będą musiały podzielić się ich zawartością z Małym Degustatorem. Pozostaje ci trzymać kciuki żeby mu nie zasmakowało.

Te same zwierzaki będą miały, przynajmniej przez jakiś czas, dość ciężki żywot. Bo Mały Człowiek nie rozumie, że zabawa z kotem ganiającym patyk to nie do końca to samo, co okładanie go tymże patykiem po głowie. Przynajmniej dla kota, dla którego pewnie jak najlepsze intencje są w tym wypadku marną pociechą.

No to lećmy dalej…

Kiedy na chwilę się zagapisz, zapatrzysz, zaczytasz, on właśnie w tym momencie znajdzie nieopatrznie zostawione gdzieś nożyczki i podejmie próbę obcięcia ci włosów tak, jak ty obcięłaś jemu jakiś czas temu.

Jeśli zechcesz umalować oko/ułożyć włosy/nałożyć krem na twarz, będziesz musiała liczyć się z tym, że wszystko co znajduje się w łazience w zasięgu małych łapek, znajdzie się w wannie. Pojęcie ‚wszystko’ w tym wypadku obejmuje również pranie, które planowałaś zrobić dopiero za jakieś 2-3 dni. A wanna akurat, zupełnym przypadkiem rzecz jasna, będzie pełna wody.

A kiedy tylko zapomnisz zamknąć drzwi do toalety, twoja szczotka do włosów może zostać poddana eksperymentowi na zdolność pływania w sedesie.

Wyobraź sobie, że jesteś w kuchni, przygotowujesz mu jedzenie. Jest coś za cicho, więc zaczynasz się trochę martwić… I właśnie w tym momencie wchodzi twój ukochany maluch, ciągnąc za sobą poduszkę. Tę na której śpisz. I wiesz już, że zanim dotarł do kuchni przeciągnął ją przez cały przedpokój. Wiesz też, że jest zima, a właściwie odwilż. Straszne błoto, a wy niedawno wróciliście do domu i jeszcze nie zdążyłaś umyć podłogi.

A skoro jesteśmy przy myciu podłóg – mali ludzie są absolutnymi ekspertami w dziedzinie praw Murphy’ego. Wiesz jak to działa – kiedy tylko umyjesz podłogę, jemu natychmiast zdarzy się malowniczo wylać mleko kotom, rozsypać i rozdeptać coś, najlepiej jak najbardziej lepkiego, żeby dobrze się roznosiło po całym mieszkaniu…

Że nie wspomnę już o rozwijaniu całej rolki papieru toaletowego, żeby sprawdzić gdzie jest koniec. Albo wyrzucaniu całej zawartości szafki na buty na podłogę, jak najszybciej, zanim zdążysz zareagować…*

 

Tak oczywiście nie musi być. Ale może 😉 Zawsze lepiej wiedzieć i chociaż psychicznie się przygotować 😉 Ja nie wiedziałam, a trafił nam się właśnie taki egzemplarz. I teraz zaskakuje mnie każdego dnia bardziej 😉

 

* wszystkie powyższe przykłady są autentycznymi pomysłami naszego półtoraroczniaka.