parentnik.pl

Objawy ząbkowania

Niniejszym rozpoczynamy cykl postów na temat ząbkowania. Czyli wszystko co o zębach chcemy, albo i nie chcemy ale powinniśmy, wiedzieć.

 

O ząbkowaniu można przeczytać różne rzeczy. W zależności od tego kto będzie udzielał nam rad możemy usłyszeć: „przereklamowane. wcale nie jest tak strasznie jak mówią, my nawet nie zauważyliśmy, prawdę mówiąc„, albo:  „masakra. kilka prawie nieprzespanych nocy, ciągły płacz i nie wiadomo jak mu pomóc„. I tylko z pozoru ta pierwsza wersja wydaje się fajniejsza. Bo może się okazać, że nastawisz się na totalny lajt, scenariusz, że któregoś dnia Twoje dziecko uśmiechnie się do Ciebie promiennie, a tu w bezzębnej dotąd paszczęce błyśnie bielą nowiutka lewa, dolna jedynka… a w praktyce okaże się, że dostaliście egzemplarz z upgradem zębowym w wersji hard. Czyli pobudki co pół godziny przez kilka nocy z rzędu i sen w trybie stand-by, dziamlanie dziąsłami wszystkiego co się nawinie (naprawdę mocne dziamlanie, dodajmy), ślinienie się hektolitrami śliny, a do tego biegunka, odparzona pupa i katar. No i marudzenie. Tzn, MARUDZENIE, jeśli już chcemy być precyzyjni. Czyli full zestaw. No i poczujemy się oszukani, bo przecież mówili, że nie będzie tak strasznie, a tu nie wyobrażamy sobie, żeby mogło być gorzej.

gauss ząbkowanie

O, krzywa Gaussa i post od razu bardziej naukowo i wiarygodnie wygląda, prawda? 😉

 

W większości przypadków jest jednak, zgodnie z krzywą Gaussa, pośrodku. Czyli coś tam się dzieje, Młodzież ślini się na potęgę więc myślisz, że to już prawie, to na pewno ząb i lada dzień wyhynie z dziąsła i uśmiech Dziecięcia Twojego Ukochanego już nigdy nie będzie taki sam. No i myślisz tak sobie od jakichś, mniej więcej, dwóch miesięcy.

A później pojawia się jeszcze katar. No i teraz to już, myślisz, nie ma bata – to musi być ząb. Mimo protestów zaglądasz Młodzieży w dziób, opukujesz łyżeczką.. A tu nic! Ani widu, ani słychu. A na domiar złego ten cały katar okazuje się zwykłym nieżytem nosa, co, jak powszechnie wiadomo, u maluchów jest dolegliwością nader nieprzyjemną.

Obrażasz się zatem, strzelasz focha na tego zęba, skoro tak robi Cię w balona i zupełnie przestajesz się nim przejmować. Ignorujesz kolejne ostrzeżenia, że oto nadchodzi, w postaci zalewającego Cię ślinotoku. Katar, jako że nie daje się ignorować, leczysz objawowo, czyli maść majerankowa pod nos, sól morska/fizjologiczna do nosa i, jak już się w końcu złamiesz, ta słynna Frida. O zębie zapominasz. I często dokładnie wtedy kiedy już zupełnie uda Ci się zapomnieć, on się pojawia. Nagle i niespodziewanie. Wstajecie rano, Młodzież się wyszczerza i… już nigdy więcej nie będziesz się cieszyć tym w pełni bezzębnym uśmiechem.

( Bardzo początkującym rodzicom spieszę donieść, że opisane wyżej nagłe pojawienie się zęba jest celowym uproszeniem i skrótem. W rzeczywistości wygląda to mniej więcej tak, że najpierw dziąsło czerwienieje, potem bieleje (albo odwrotnie), potem pojawia się cieniutka kreska, a potem już możesz obserwować jak mały ząbek z dnia na dzień staje się bardziej widoczny. Czasem zanim ząb się przebije, na dziąśle robi się krwiak – czerwona lub ciemna plamka. Może być też wynikiem uderzenia w dziąsło czymś twardym. To też z reguły nie jest powodem do niepokoju i oznacza, że Sprawca Całego Zamieszania jest już blisko 🙂 Niemniej tego typu krwiaki czy ranki bardzo łatwo zainfekować, dlatego jeśli się pojawią trzeba zintensyfikować wysiłki higieniczne 😉 )