parentnik.pl

19 miesięcy? Jak to??

Pojutrze Dziecięcie nasze najlepsze kończy 19 miesięcy 🙂 A ja wciąż, oglądając w sklepie ubranka dla Niego szukam metek z „1-1,5 years” albo „12-18 months” i myślę sobie, że będą na zapas.

I ciągle mam wrażenie, że kiedyś Szymul będzie dwulatkiem, ale to jeszcze tyyyle czasu.

 

Tymczasem ten 19-miesięczny gość:

– w niedzielę (10.02) nauczył się zdmuchiwać świeczkę

– potrafi pić przez słomkę, co bardzo ułatwia nam codzienne życie 😉

– wie co to znaczy gorące i potrafi sam poznać i pokazać, że coś jest gorące (ogień w telewizji i na obrazku też jest oczywiście gorący)

– wie ile to jest dwa (trzymając w rączkach dwie zabawki mówi, że są „dwa„, podobnie kiedy widzi dwa takie same obrazki z książeczce; nie mówi tak kiedy trzyma np trzy zabawki, mogę więc podejrzewać, że nie chodzi o „dwa” jako więcej niż jeden 😉 )

– potrafi pokazać który z kształtów jest okrągły

– od jakichś 3 tygodni bardzo świadomie posługuje się określeniami osób (mama, tata, baba, wuwu) opowiadając coś, albo wołając

– lubi też opowiadać co od kogo dostał, i tak: pokazując na piżamkę mówi „baba„, a bujając się z tygryskiem kilka razy powtarza „tata„, co bynajmniej nie znaczy, że tata jest tygrysem, tylko że to (waleczny jak tygrys, trzeba mu przyznać 😉 ) zdobył go i przyniósł do domu wywołując eksplozję radości u dziecięcia 😉

– umie zawołać kota, choć zamiast „kici-kici” powtarza raczej „ćśśiii” (a kilka dni temu zdarzyło Mu się obudzić w środku nocy, usiąść na łóżku i zacząć wołać któregoś z kotów 🙂 )

– śpi w swoim łóżeczku pierwsze 3-4 godziny, po czym budzi się i zostaje „teleportowany” do naszego łóżka, gdzie śpimy razem do rana 🙂

– trzeba bardzo uważać, o co się Go pyta – raz zdarzyło mi się zapytać „jak kotki jedzą?„, kiedy obydwa nasze czworonogi akurat się posilały. Spodziewałam się raczej, że wystawi język i będzie udawał, że też zjada, niż że uklęknie pomiędzy nimi i będzie próbował konsumować z tej samej miski 😛

– będąc u Babci w sklepie żegna wszystkich wychodzących klientów machając rączką i przesyłając całuski

– podobnie kiedy idziemy do sklepu po zakupy – machaniem i całuskami w stronę pań sprzedających reaguje na moje „do widzenia

– mówi „dziękuję” kilkukrotnie kłaniając się w pas niczym japońska gejsza 😛 dziękuje też w odpowiedzi na moje „dziękuję” kiedy coś mi poda 🙂

– komunikację na zasadzie „tak/nie” ma opanowaną absolutnie do perfekcji 🙂 I ten ton głosu, którego nie da się przekazać w tekście pisanym, ta oczywistość w jego głosie kiedy mówi „taaak„, jakby mówił „no oczywiście, ty głuptasie” 😛 i to zdecydowanie i jednocześnie uśmiech, kiedy odpowiada „nie!” na propozycję, która akurat jest mu nie po drodze 😉 Uwielbiam! 🙂

– zaczynamy też etap kiedy „nie” pojawia się jako element zabawy, droczenia, sprawdzania reakcji 🙂 Wtedy „nie” jest mniej zdecydowane, a bardziej pytające. Z zawadiackim uśmiechem, który oznacza „wiesz, że myślę inaczej, ale jak zareagujesz? :>” I to też jest fantastyczne 🙂

– umie powiedzieć jak robi piesek, kotek, krowa, czasem świnka, wrona (i generalnie wszystkie ptaszki na dworzu) i lew

– wchodzi na wszystko, na co wejść się da (i na co się nie da też 😉 ) i pokazuje jaki jest duży unosząc wysoko ręce 🙂

– pokazuje jak robi Mu duży pies u Babci (wysuwając kilka razy język 🙂 )

– znajduje sto tysięcy zastosowań do przedmiotów, co do których wydawało się, że mają tylko jedno

– nadal karmi wszystkich dookoła, począwszy ode mnie, skończywszy na monecie dwugroszowej i obrazkach w gazetkach reklamowych

– daje całuski postaciom i stworom, które szczególnie Mu się spodobają w książeczkach, gazetkach i na zdjęciach

– kiedy tylko usłyszy słowo, które skojarzy Mu się z jakąś piosenką natychmiast każę ją śpiewać (nawet jeśli słowo np. „banan” pada tylko raz, w środku zwrotki, w jakiejś piosence na zupełnie inny temat, On to pamięta. I my też powinniśmy, jeśli chcemy używać słowa „banan” w Jego obecności 😉 )

– pokazuje, że oparzył się w paluszek dotykając gorącej żarówki i że kot Go udrapał, mimo że żadne z tych zdarzeń nie pozostawiło najmniejszych śladów i oba miały miejsce spory kawałek czasu temu

– zdejmuje skarpetki, a potem pokazuje, że będzie płakał, bo zmarzną Mu nogi 😛

– kiedy wychodzimy na dwór, pokazuje, że brakuje Mu jeszcze czapki

 

I w ogóle jest największą i najlepszą przygodą mojego życia! 🙂