parentnik.pl

Misja: obudzić Tatę

Sobotni poranek. Misionowy Tata, który przez cały tydzień wstaje do pracy o bardzo nieludzkiej porze (4:40! – brzmi raczej jak długość dobrego klipu, co nie?) ma okazję trochę odespać. Misionowa Mama, która codziennie wysypia się do 8:00-9:00 (w zależności od humoru Prezesa) zabiera Dziecięcie, którego oczy, na widok Taty śpiącego obok, nabierają wielkości sporych talerzyków deserowych, a buzia nie przestaje powtarzać, zupełnie nie cicho, „tata, tata, tata, tata…” i wychodzi z pokoju, zamykając za sobą drzwi.

Zaczynamy dzień jak co dzień, czyli – jak dużo można przewrócić/wywalić/wysypać/podrzeć/połamać/zniszczyć w jak najkrótszym czasie. Z przerwą na niezbędne czynności pielęgnacyjno-higieniczne i zjedzenie śniadania. A właściwie Jego próby odpierania moich prób nakłonienia Go do zjedzenia tego, co przygotowałam. Kiedy mieszkanie jest już wystarczająco zdemolowane, a przez kuchnię nie da się przejść, żeby niczego nie nadepnąć oddycham z ulgą, bo okazuje się, że właśnie wybiła 11. Co oznacza, że nie musimy mieć już wielkich wyrzutów sumienia budząc współudziałowca tej inwestycji zwanej Człowiekiem Demolką.

– Kochanie, idź obudź tatę… 

Tata, tata, tata…!

I pewnie wpadłby z impetem na łóżko, nie patrząc na to, gdzie spoczywa ojcowska głowa; że właśnie przyładował mu z kolana w nos, albo całą swoją 12-kilową siłą skoczył na pęcherz… Gdyby nie drzwi. Zamknięte. Nie pomaga pukanie zwiniętą piąstką, nie pomaga też stawanie na palcach – klamka jest za wysoko. Co robi w takiej sytuacji Mały Człowiek? No tak, pewnie mógłby zawołać mnie na pomoc, albo mógłby się rozpłakać, mógłby też krzyczeć… Albo zrobić coś znacznie skuteczniejszego.

Na przykład przybiec do kuchni, złapać stojący przy stole stołek, zbyt ciężki żeby go przenieść; przesunąć go metodycznie w stronę przedpokoju, a w przedpokoju skierować w stronę zamkniętych drzwi, usuwając uprzednio wszystkie napotkane przeszkody poprzez rozrzucenie ich na boki. Dojechać w ten sposób pod same drzwi, wspiąć się na stołek, nacisnąć klamkę, uchylić drzwi, zejść ze stołka, wejść do pokoju i… wpaść z impetem na łóżko, nie patrząc na to, gdzie spoczywa ojcowska głowa 😉

Znaczy, że poradzi sobie chłopak w życiu 😉