parentnik.pl

Facebookowe grupy wsparcia

Dawno temu, tak dawno, że już nie pamiętam kiedy to było, długo opierałam się przed założeniem konta na facebooku. Wydawało mi się niepotrzebne. Dziś nie bardzo już sobie umiem przypomnieć jak to było ‚nie być na fejsie’. Z różnych powodów. Myślę o tym trochę ze złością, bo to straszny pożeracz czasu, ale z drugiej strony – udało mi się też odkryć naprawdę duże plusy. Jeszcze jakiś czas temu nie bardzo rozumiałam ideę ‚grup’ facebookowych, takich tematycznych. Dopóki sama nie zapisałam się do kilku – o RB, o edukacji domowej i demokratycznej, o dzieciach HNB, o Montessori, o karmieniu piersią, o integracji sensorycznej, o NVC.

I od jakiegoś czasu myślę sobie, że te grupy są (dla mnie) znacznie bardziej rozwijające niż książki/poradniki. Bo można zadać swoje pytanie, a nie bazować na przykładach innych. Bo można uczyć się na przykładach innych, takich megacodziennych, życiowych. Bo jest mnogość punktów widzenia, a nie tylko jeden – mój własny, lub autora poradnika. Bo nie muszę czytać 100 stron, żeby znaleźć odpowiedź na pytanie: „co robić, gdy…” (choć oczywiście nie umniejsza to wartości tych 100 stron, pod warunkiem, że to wartościowa stówa). Bo w chwilach zwątpienia można (zazwyczaj :P) dostać fajne wsparcie i/lub przeczytać: „ja też tak mam”, co zwykle samo w sobie jest kojące. Bo daje poczucie, że jest mnóstwo prawdziwych, rzeczywistych ludzi (bardziej prawdziwych i bardziej rzeczywistych niż przykład Jenny z Atlanty ze strony 237), którzy myślą, czują i robią podobnie – to wzmacnia pewność, że tak jest ok, nawet jeśli czasem wydaje się, że wcale nie.

To dobra rzecz, bardzo dobra. Tylko powinna mieć jeszcze taki wyłącznik czasowy i automatycznie blokować po określonym czasie 😛

  • http://www.100pociech.com 100 Pociech

    Zgadzam się. Dobra grupa, to duże wsparcie i taka „droga na skróty” do najlepszej odpowiedzi. Czasem jednak… można się natknąć na dużą dawkę krytyki. To bywa przykre. Filtr i dystans jest koniczny.