parentnik.pl

Posts Tagged ‘4d’

Czy to, co czuję, to miłość?

Tak naprawdę z perspektywy czasu jestem zawiedziony efektami tego USG… Na ekranie, owszem, wyglądało super, ale filmy nie wyszły zbyt ciekawe. Dlatego wszystkim polecam zrobić to, czego ja zapomniałem: spytać o możliwość i ewentualnie poprosić o to, by nagrywać całą sesję od początku do końca. Zawsze łatwiej sobie wyciąć fragment niż montować z jakichś strzępków. A skoro maszyna ma nagrywarkę dvd, to i pamięć powinna mieć na tyle dużą, by tego materiału na ponad 4 gb zebrać 😉

Ja z naszych filmików zmontowałem bardzo króciutki filmik, na którym widać naszego Szkraba spokojnie leżącego, jak i denerwującego się nacierającą z każdej strony głowicą 😉

Jakość materiału jest niezmieniona – pliki źródłowe to właśnie 640×480 pikseli przy odświeżaniu 10 klatek na sekundę… dlatego nie widać płynnych ruchów, a jedynie skokowe zmiany położenia Bobasa. Mimo to zawsze to jakaś pamiątka 🙂

Lekki zastój na blogu

Pragniemy tylko poinformować, że po prostu przeżywamy bardzo intensywny czas w domu, w pracy, w życiu codziennym i ciężko jest nam wygospodarować czas na rozsądniejsze notki z poradami, porównaniami produktów itd.. Za to udało nam się nareszcie znaleźć czas na sesję zdjęciową więc jak tylko uda nam się ostatecznie doszlifować te udane, to nie omieszkamy się podzielić 🙂

Aha, i obiecane filmy 4D też się pojawią jak już przysiądziemy by je zmontować w całość (jest dużo krótkich, z których i tak trzeba powycinać lepsze fragmenty). Warto więc trzymać rękę na pulsie :]

Nasz Synek w czwórwymiarze

Pamiątka ta jest oczywiście wspaniała, ale każdy osobiście powinien ocenić czy warta swojej ceny. Ułatwimy Wam to wkrótce, gdy otrzymamy płytę z nagraniami i gdy wrócimy z majowego wyjazdu, bo dopiero wtedy będzie czas by się tym zająć. Póki co mogę podzielić się spostrzeżeniami z dłuuugiego seansu jaki sprezentował nam nasz doktor 🙂

Jak już wspominaliśmy, badanie sponsorowała babcia naszego Szkraba, tak więc gdy podwiozła nas do gabinetu od razu wpadłem na pomysł by spytać doktora, czy może wejść z nami. Nie było żadnych przeciwwskazań, więc bardzo zadowolona Babcia przeżyła „swoje pierwsze prawdziwe usg” 😉 Gdy Ona nosiła i rodziła moją Żonę aparaty usg już owszem, istniały, ale badanie trwało zazwyczaj baaaardzo krótko i nie było dodatkowego ekranu do podglądu. A tu proszę, pierwszy wnuk, pierwsze oglądane usg. Było to dla Niej ważne przeżycie, co można było zaobserwować, więc tym bardziej cieszy mnie to, że tak mnie olśniło w odpowiednim momencie 😉

Po raz kolejny nasz Doktor udowodnił jakim jest wspaniałym fachowcem, z sercem do dzieci i z powołaniem, które emanuje z niego i stwarza atmosferę przyjaźni i spokoju. Naprawdę, jeśli komuś zależy by dowiedzieć się co właśnie widać na ekranie, czego można się spodziewać w najbliższych tygodniach oraz żeby cała wizyta nie była prowadzona w atmosferze „rach ciach ciach i nara„, polecamy  mu całym sercem doktora Andrzeja Iwaniuka (dane umieszczamy za jego akceptacją, gdyż nie omieszkaliśmy zapytać, czy możemy go trochę zareklamować ;)). Dostępny jest w warszawskim szpitalu przy ul. Madaliśnkiego, a także w radomskim gabinecie Bat-Med. 100% satysfakcji gwarantowane 🙂

Samo badanie 4D, jak już wspomniałem, nie ma wartości diagnostycznej, ale w naszym przypadku poza kręceniem filmów i strzelaniem fotek jednak coś nam zaoferowało. Jako, że na poprzednim badaniu nie dało się dokładnie zbadać kręgosłupa, bo Bobas ułożył się nie tak jak trzeba, to teraz Doktor zbadał wszystko dokładnie. Sprawdził też wymienione wcześniej rozszczepy, głównie okolice ust. No i potwierdził już na 101%, że to chłopaczek 😉 W dodatku całkiem okazały, bo ważący już całe 1390 gramów 😉

Nie na diagnostykę jednak tam szliśmy. Chcieliśmy po prostu egoistycznie podpatrzeć naszego Syneczka w jego (tymczasowym) środowisku naturalnym, a w tym aspekcie 4D jest całkiem ciekawe. Owszem, zwykłe usg ma swój urok i również uwielbiam na nie patrzeć, ale dzięki 4D można już nawet podejrzeć rysy twarzy – wszystkie 3 osoby w gabinecie (nie licząc mnie) stwierdziły, że „cały tatuś” 😀 Nie mam zamiaru się przywiązywać do tego podobieństwa, bo wszystko jeszcze się okaże, ale ten zgodny chórek był intrygujący 😉 Za to widok Bobasa ssącego kciuk, przecierającego oczy – niesamowity. Napatrzyliśmy się, że hoho – badanie trwało jakieś 1,5h, z drobną przerwą na półmetku, gdy Maluch odwrócił się i nie chciał współpracować, więc Mamusia zrobiła rundkę dookoła gabinetu i kilka wygibasów, by usadowił się inaczej. Pomijając wartość pamiątki jaką będzie płyta z zapiskami tej wizyty, już sam jej przebieg i długość są nie do przecenienia.

Zapraszamy więc wkrótce, wrzucimy jakąś galerię zdjęć jakiś film poglądowy, by każdy mógł stwierdzić, czy chce się przenieść do czwartego wymiaru 😉

ps: badanie wykonywaliśmy w 1 dniu 29 tygodnia, a ogólnie zalecane jest między 25 a bodajże 32 tygodniem. Wcześniej nie warto, bo Dzidziuś jest za mały by aparat usg potrafił dobrze złapać obraz, a później z kolei Bobas ma za mało miejsca do poruszania się i jest bardzo prawdopodobne, że ułoży się tak, że niewiele będzie można dostrzec.