parentnik.pl

Posts Tagged ‘macierzyństwo’

Apogeum nadwrażliwości?

Czy tylko ja, będąc w ciąży, wzruszam się widząc małe dzieci..? Ostatnio popłakałam się oglądając filmik, na którym roczna dziewczynka wędruje sobie przez zielony trawnik.
– Czemu płaczesz..?
– Nie wiem…

No bo… jak to wyjaśnić..? 🙂

Rozmowy z brzuszkiem

Mam pewną nową teorię, której nie dam sobie wybić z głowy – ewolucja ewidentnie się zagapiła. Zajęła się czymś innym i jakoś wypadło jej z głowy, nie pomyślała, że… ruchy dziecka powinny być jakimś sposobem wyczuwalne od początku. Niekoniecznie tak od zewnątrz, ze względów bezpieczeństwa, ale od środka – czemu nie? Jakiś dodatkowy receptor, hormonalnie zwiększająca się wrażliwość czuciowa… no ja się nie znam, zresztą w końcu ona się tym zajmuje, a jak nie, to ma od tego ludzi (biologów i takich tam) 😛 Ileż by to zaoszczędziło nam wszystkim nerwów („czy on naprawdę tam jest? czy serduszko bije? nic jeszcze nie widać, nic nie czuję, nic nie wiem…”), nie mówiąc już o tym ile dostarczyłoby radości 🙂 Bo poza działaniem uspokajającym, te maleńkie kopniaczki mają też działanie zdecydowanie endorfinogenne (i pobudzające instynkt macierzyński przy okazji też 😉 ) 🙂 Póki Maluch prowadzi jeszcze bogate życie wewnętrzne i nie można go przytulić, nie ma nic piękniejszego niż obudzić się z ręką na brzuchu, pod którą Ktoś intensywnie daje znać: „hej, już nie śpię, zjedzmy coś” 🙂
Mam też namacalny dowód na to, że Misio ma, chcąc niechcąc, bardzo rozwiniętą zdolność empatii 😉 i odczuwa wszystkie emocje razem ze mną. Jak tylko czegoś się przestraszę (co w moim przypadku wcale trudne do osiągnięcia nie jest 😉 ), dostaję kopniaka, jakby chciał zapytać: „Mamo, o co chodzi? Czy to coś strasznego? Nie mogę sam zobaczyć, więc pogłaskaj mnie i uspokój”.
Z kolei kiedy się zdenerwuję, albo jest mi smutno, Misio siedzi cicho, jakby nie chciał przeszkadzać, czeka na lepszy moment, żeby ‚pogadać’. Nie lubię tych momentów, bo może jemu wtedy też jest smutno..? Poza tym – niech buszuje jak najwięcej, teraz, kiedy ma jeszcze trochę miejsca na harce, bo później będzie już coraz ciaśniej.
Na szczęście jak tylko zdążę się zaniepokoić, czemu jest tak spokojny i czemu się nie rusza, prawie natychmiast daje znać: „Spoko mama, jest ok, daję ci chwilę na powrót do siebie” 🙂

Czy kiedy już się uzewnętrzni, nadal będziemy się tak dogadywać..?

Już teraz wiem, że będzie mi brakowało tych naszych ‚rozmów’, tego rosnącego brzucha, tych wszystkich zmian… Dlatego staram się nie stracić ani jednego dnia na cieszenie się tym, co mam, licząc jednocześnie, że później będzie jeszcze fajniej 🙂

Uderzająca świadomość

Od pewnego momentu co jakiś czas nachodzi mnie myśl jak niesamowite jest to, co właśnie się dzieje. Że oto rośnie we mnie Człowiek. Ktoś, kto jest częścią mnie i Jego, kto z kilku (a u samego początku z dwóch przecież tylko) komórek stanie się takim samym człowiekiem jak my. Kto za jakiś czas rozpocznie swoją drogę, będzie miał swoje plany, swoje pomysły na życie, założy swoją rodzinę…

Nasz prywatny Cud. Coraz bardziej namacalny 🙂

Piękna tradycja

Podobno w krajach hinduskich praktykuje się tradycję, że matka, wraz z nowonarodzonym dzieckiem przenoszą się do jej domu rodzinnego, gdzie spędzają wspólnie pierwsze 40 dni. W tym czasie świeżo upieczona mama, może poświęcić całą swoją uwagę maleństwu, ponieważ opiekę nad nimi sprawuje jej mama (i jednocześnie babcia malucha). Uważam, że to bardzo piękna tradycja, ponieważ z jednej strony na pewno umacnia więzi rodzinne, a z drugiej – pozwala młodej mamie i jej dziecku łagodnie rozpocząć ich wspólną podróż.

Ktoś może powiedzieć, że od zajmowania się rodziną jest ojciec dziecka.. Oczywiście, też uważam, że tak byłoby świetnie i szczerze zazdroszczę tym rodzinom, które mogą sobie pozwolić na to, aby oboje rodzice przez ponad miesiąc stale przebywali z dzieckiem w domu. Ale nie oszukujmy się – ile jest takich rodzin? Młody tata pełni szalenie ważną rolę i jego udział w życiu nowonarodzonego maleństwa powinien być możliwie jak największy. Ale z czysto praktycznego punktu widzenia, młodej mamie, czasem bardziej pomocna może okazać się babcia, bądź inna bliska osoba, która ma za sobą doświadczenie macierzyństwa i może w razie potrzeby służyć radą i pomocą.

„W ciągu tych paru tygodni byłyśmy sobie z matką tak bliskie jak nigdy wcześniej. Zadziwiła mnie jej mądrość, umiejętność zaspokajania potrzeb moich i mego dziecka, nieustająca gotowość do niesienia pomocy i nade wszystko – jej wyczucie. Jeśli w środku nocy Tara marudziła przy karmieniu, matka w okamgnieniu była przy nas. Z niespotykaną u niej delikatnością pozwalała mnie i Sumantowi wypełniać nasze rodzicielskie obowiązki, przejmując pałeczkę przy najlżejszej oznace, że sobie z czymś nie radzimy, bez słowa skargi czy uszczypliwego komentarza, dając nam tym samym czas, byśmy oswoili się z nową rolą.”

Mallika Chopra, 100 obietnic złożonych mojemu dziecku, Wydawnictwo Książnica, Listopad 2008

My Babcię (Maleństwa 🙂 ) będziemy mieć na miejscu i dla mnie to duży komfort. Na pewno będę się czuła bezpieczniej, zwłaszcza w tych pierwszych dniach. Będę też mogła więcej czasu poświęcić sobie i Maluszkowi, nie musząc martwić się np. o jedzenie. A później w razie czego zawsze będzie można zostawić Maleństwo z Babcią i wyjść, np. na kolację, żeby przypomnieć sobie, że w tym wszystkim mamy jeszcze siebie i o to też musimy dbać.

Istota macierzyństwa

Przeczytałam kiedyś, że:

„ Macierzyństwo nie ma nic wspólnego z listą zadań do wykonania, odhaczonymi na niej kolejnymi  wspólnymi zajęciami, ścisłym trzymaniem się harmonogramu, wzajemną oceną, nadawaniem tytułów i stopni. Kwintesencją macierzyństwa jest miłość, troska, umiejętność słuchania i podanie pomocnej dłoni wtedy, kiedy trzeba. Macierzyństwo to opieka nad dzieckiem, obserwowanie jego rozwoju, uczenie go i radowanie się każdym spędzonym razem momentem, posłanym w powietrzu całusem, szczerym uśmiechem, drobiazgiem, jakim dziecko zechciało się z tobą podzielić. Aby zasłużyć na miano matki, należy być z dzieckiem zarówno ciałem, jak i duszą: należy samej być szczęśliwą, spełnioną pod każdym względem, żeby i ono mogło promieniować radością, dumą, poczuciem spełnienia i bezpieczeństwa.”

Mallika Chopra, 100 obietnic złożonych mojemu dziecku, Wydawnictwo Książnica, Listopad 2008

I mam nadzieję, że uda mi się o tym pamiętać podczas naszej wspólnej przygody.

Do Ciebie, Kimkolwiek jesteś, Kimkolwiek będziesz

Tak się cieszę, że jesteś.   Że pojawiłeś (-aś?) się właśnie teraz, dość nieoczekiwanie, jakby wiedząc, że gdyby nasze starania się przedłużały, ja zaczęłabym się stresować i niepotrzebnie martwić, że na pewno coś jest nie tak. Zupełnie jakbyś znał (a?) mnie już wcześniej. Zresztą kto wie… To wszystko jest tak niesamowite, że chyba nic by mnie już nie zdziwiło 🙂

Przez najbliższe kilka miesięcy będziemy się siebie uczyć i przygotowywać na Wielkie Zmiany. 9 miesięcy to z jednej strony dość długo, z drugiej zaś bardzo niewiele. Ktoś kiedyś powiedział: „Twoje życie się nie zmieni. Ono rozpocznie się na nowo.” i pewnie już wkrótce przekonam się jak wiele miał racji.

„Martwisz się czy wszystko ok?” – zapytał ktoś inny – „To uczucie będzie towarzyszyć ci już na zawsze.” I on też miał rację. Od chwili kiedy dowiedziałam się, że jesteś, będziesz w moim życiu już zawsze. Już zawsze będę martwić się czy na pewno wszystko u Ciebie w porządku. Mimo to, mam nadzieję, że będę umiała dać Ci tę wolność samodzielnego poznawania świata, że pozwolę Ci na błędy, które pomogą Ci nauczyć się tego, czego nie będę mogła przekazać Ci sama.

Już zawsze będę się starać abyś był(a?) szczęśliwy(-a?) w życiu i żeby niczego Ci nie brakowało. Mimo to, mam nadzieję, że będę umiała pozwolić Ci na samodzielność  a sama nauczę się szanować Twoje wybory i priorytety, nawet jeśli nie zawsze będą się zgadzać z moimi.

Mam nadzieję, że, oprócz wielu codziennych umiejętności będę umiała nauczyć Cię:

– szacunku do innych i do życia w ogóle, ale również do samego siebie;

– wrażliwości na krzywdę;

– słuchania innych i liczenia się z ich potrzebami;

– pewności siebie i zaufania do swoich myśli, uczuć i zasad;

– wolności od nadmiernego przejmowania się tym, co mówią i myślą o Tobie inni;

– odpowiedzialności za swoje decyzje i wybory;

– wolności od osądzania i oceniania;

– patrzenia na jedną sytuację z różnych stron;

– tego, że „inny” wcale nie znaczy gorszy; że ‘inność’ jest piękna i wzbogacająca;

– sięgać tak wysoko jak zechcesz i wierzyć w swoje marzenia;

– tego, że szczęście jest kwestią wyboru, nie okoliczności;

– że zawsze, w każdej sytuacji możesz znaleźć oparcie w rodzinie i nigdy nie będziesz sam(a?);

– że warto rozwijać swoje pasje i robić w życiu to, co się kocha;

– że miłość naprawdę potrafi wszystko.

A więc jestem Matką. Wciąż jeszcze trochę dziwnie i nieprawdopodobnie to brzmi. Jakby dotyczyło kogoś innego, nie mnie. Oto coś, na co czekałam, czego bardzo pragnęłam, a co jednak zawsze było jeszcze odległe i przez tę swoją odległość bardzo bezpieczne, nagle po prostu się stało. Popatrz jak Natura wspaniale to pomyślała – przez te 9 miesięcy rośniesz i rozwijasz się Ty, ale również ja – mam czas aby ochłonąć, przyzwyczaić się i ‘dorosnąć’ do tej najważniejszej roli w moim życiu. Bardzo się z tego cieszę, ale też trochę się boję. Czy wystarczy mi siły i cierpliwości, aby być taką matką jaką bym chciała? Czy będę umiała poradzić sobie w trudnych sytuacjach? Czy będę umiała wychować Cię tak, abyś był(a) szczęśliwym człowiekiem, który będzie mógł powiedzieć o sobie, że miał piękne dzieciństwo?

Obiecuję, że będę się starać i jeśli tylko pomożecie mi z Tatą, to wspólnie wszystko nam się uda 🙂

Kocham Cię.