parentnik.pl

Posts Tagged ‘profilaktyka’

Bóle kręgosłupa w ciąży

Strasznie mnie dziś od rana boli kręgosłup. Właściwie to bolało mnie już wczoraj, ale w ciągu dnia przeszło. A dzisiaj boli cały dzień i tylko doraźnie pomaga mi zrobienie kociego grzebietu, tudzież wypięcie tyłka i trwanie przez chwilę w takiej pozycji. Dobrze, że mam ten komfort, że mogę ten czas spędzić w domu, nie wyobrażam sobie takich wygibasów gdybym pracowała gdzieś w biurze 😛

Tak czy inaczej – boooli 🙁 Asia powiedziała dziś, że to ta „czarna strona brzucha”… Cóż, może faktycznie powinnam się zacząć przyzwyczajać również do takich atrakcji. Ale póki co, wypróbuję różne sposoby na poradzenie sobie z tymi dolegliwościami i może chociaż jeden okaże się skuteczny 🙂

Sposoby łagodzenia bóli kręgosłupa w ciąży:

– dobrym sposobem jest ciepła (36 stopni) kąpiel w wannie, lub przynajmniej ciepły prysznic, który pomoże rozluźnić mięśnie

– można poprosić partnera o masaż (pamiętając aby nie leżeć na brzuchu, tylko na boku) lub

– położyć się na plecach i ułożyć nogi powyżej tułowia (np. na kilku poduszkach)

– najlepszą pozycją do snu jest pozycja na boku (lewym oczywiście 😉 ) z nogą znajdującą się wyżej zgiętą w kolanie (można pod nią podłożyć poduszkę) – odciąża kręgosłup i ułatwia oddychanie

– nie należy gwałtownie wstawać z łóżka i w ogóle najlepiej unikać gwałtownych ruchów, biegów i intensywnego, szybkiego marszu

– warto zrezygnować  z wysokich obcasów – optymalna wysokość to 1,5 cm

– w czasie siedzenia należy zapewnić plecom solidne podparcie, nie siadać na brzegu krzesła, a stopy umieścić wyżej (np. na podnóżku), aby kolana znalazły się powyżej bioder. Pod plecy można podłożyć specjalną poduszkę. Warto również często zmieniać pozycję, ponieważ siedzenie w bezruchu powoduje ucisk na macicę i bolesne napięcie mięśni

– nie należy siedzieć „z nogą na nogę” , ponieważ zaburza to krążenie, obciąża kręgosłup i nasila ból

– stojąc należy co jakiś czas przenosić ciężar ciała z nogi na nogę, bądź na przemian umieszczać jedną nogę nieco wyżej (np. na niskim stołeczku), co zapobiega nadmiernemu obciążeniu mięśni krzyża

– podnosząc coś ciężkiego należy stanąć w lekkim rozkroku, ugiąć kolana nie zginając się w pasie i podnosząc używać mięśni ramion i nóg, a nie pleców.

– podobno pomaga również rozciąganie się i swobodne ruchy, które wypychają miednicę do przodu – krążenia bioder (wolno ale obszernie), kołysanie biodrami na boki, przenoszenie ciężaru ciała z jednej nogi na drugą z lekkim ugięciem kolan

– inne ćwiczenia (wszystkie należy wykonywać na siedząco) – skręty tułowia, skłony boczne, wymachy i krążenia ramion, wymachy rąk ściągające łopatki

– ciepły (ale nie gorący!) termofor przykładany do pleców (aczkolwiek to dość kontrowersyjny sposób, część lekarzy w ogóle nie zaleca jakichkolwiek ciepłych okładów w ciąży)

UWAGA! Natychmiastowej porady lekarskiej wymagają:

– uczucie osłabienia lub utraty czucia w nogach bądź w okolicy miednicy

– drętwienie okolicy pachwinowej

– drętwienie i/lub ostry ból w łydkach

– ból odczuwany w okolicy spojenia łonowego

– bardzo silny i nagły ból pleców

– brak koordynacji ruchów

– towarzysząca bólowi gorączka, nudności, bóle pod żebrami, krew w moczu

Za dwoje

Od jakiegoś czasu nieustannie towarzyszy mi świadomość, że wszystko co czuję, odczuwa też moje Dziecko.  Zarówno te dobre emocje, i wówczas fundujemy sobie koktajl z endorfin, Dzidziuś jest lepiej dotleniony i (chcę wierzyć, że) też się cieszy; ale również te złe – stres, nerwy, złość, smutek – i wówczas, wbrew własnej woli karmię je kortyzolem. Tak bym  chciała móc wyłączać w takich sytuacjach to połączenie między nami, żeby je ochronić przed tym, przynajmniej teraz. Tak bym chciała, żeby miało same dobre doświadczenia, żeby przyszło na świat z radością, w poczuciu, że świat jest fajny i na nie czeka.

A jak poczytałam jeszcze, że:

– stres kobiety w ciąży zwiększa ryzyko astmy i alergii u potomstwa (badania naukowców z Uniwersytetu w Bristolu)

– im bardziej zestresowana mama w ciąży, tym bardziej lękowe dziecko po urodzeniu (badania dr Dragana z UW)

– stres matki wpływa również na przyszłe problemy rozwojowe, trudności w uczeniu się i niższy poziom inteligencji u dziecka, w tym przede wszystkim zdolności werbalne i językowe (badania naukowców z Kanady)

– wysoki poziom kortyzolu w czasie ciąży może grozić przedwczesnym porodem, oraz niską masą urodzeniową dziecka

– dzieci kobiet, które w czasie ciąży przeżywały silny stres, bądź cierpiały na depresję, częściej mają kłopoty ze snem (badania naukowców z Uniwersytetu w Rochester)

– stres może kurczyć naczynia krwionośne, ograniczając dostęp tlenu i substancji odżywczych do dziecka. Takie dzieci bywają później bardziej ruchliwe, płaczliwe i kapryśne

– skutkiem stresu może być również wzrost ciśnienia tętniczego krwi, co z kolei powodować może odklejanie się łożyska

to uznałam, że niewiedza była chyba mniej stresująca 😉

Ale UWAGA! do krwioobiegu Maleństwa przenikają tylko zwiększone ilości kortyzolu. W normalnej sytuacji jego nadmiar jest rozkładany przez łożysko matki i Dzidziuś jest chroniony. Natura przewidziała to, że kiedyś będziemy żyć w szalenie nerwowych czasach, gdzie stresu nie da się całkowicie wykluczyć i zawczasu wyposażyła nas w taki mechanizm obronny 🙂

Jedna z teorii uzasadniających takie „programowanie płodu” mówi, że rozwinęło się ono jako ewolucyjna strategia mająca przygotować dziecko do radzenia sobie w życiu. Tzn, jeśli matka była w ciąży bardzo zestresowane, prawdopodobnym było, że dziecko urodzi się w niebezpiecznym środowisku, w związku z czym powinno się do niego zawczasu przygotować.

Wg dr Dragana największe znaczenie pod tym względem mają ostatnie tygodnie ciąży (kiedy kształtują się komórki i ośrodki nerwowe) oraz pierwszy trymestr (kiedy kształtują się wszystkie narządy wewnętrzne maleństwa – fachowo nazywa się to organogenezą). Drugi podobno nie ma większego znaczenia, więc właśnie mam chwilę na ‘oddech’ od stresującego pamiętania o niestresowaniu się 😉

Profilaktyka antystresowa:

Należy dbać o odpowiednią ilość odpoczynku i snu – ich brak, bądź niedobór czyni nas bardziej podatnymi na stres

Pomocne mogą okazać się:

– ćwiczenia oddechowe (głęboki wdech nosem, wydech ustami) – spokojny oddech jest uspokajającym sygnałem dla całego organizmu

– dłuższe spacery

– słuchanie muzyki relaksacyjnej

– relaksująca kąpiel, lub prysznic

– no i oczywiście pozytywne nastawienie

Źródła (i więcej informacji na temat wspomnianych badań):

http://bobosfera.pl

http://wege.dzieciak.pl

http://zdrowy.tarnow.pl

http://www.baby-shower.pl

http://portalwiedzy.onet.pl

Toxoplazmoza

Nigdy nie pomyślałabym, że tak mnie ucieszy wynik toksoplazmozy. Nic się nie zmieniło od ostatniego razu i nadal wynik jest zdecydowanie negatywny 🙂

Swoją drogą, to trochę dziwne, bo toxo podobno dość powszechną chorobą jest i ok. 50% osób (wg innych danych 1/3) w ciągu życia ją przechorowuje. A jeśli dodać jeszcze do tego wszechobecny mit o szkodliwości kotów w tej materii i biorąc pod uwagę fakt, że posiadam te podstępne stworzenia w ilości sztuk: 2, to okazuje się, powinnam już dawno zachorować, przechorować i uodpornić się, przynajmniej częściowo. A tymczasem z wyników badań wychodzi zupełnie coś innego. I z jednej strony to wspaniale, a z drugiej – wolałabym zarazić się kiedyś, przed ciążą, naprodukować przeciwciał i teraz spać spokojnie do końca ciąży, zamiast powtarzać badania co jakiś czas, żeby sprawdzić „czy przypadkiem”…  No ale.. nie można mieć wszystkiego 😉 Grunt, że wciąż jest 0 🙂

Kilka faktów o toksoplazmozie:

– choroba zakaźna wywoływana przez pierwotniaka toxoplasma gondii

– w normalnej sytuacji jest zupełnie niegroźna i najczęściej przebiega bezobjawowo, lub daje objawy podobne do przeziębienia lub lekkiej grypy (jedynie w 10% przypadków, objawy te dotyczą najczęściej węzłów chłonnych szyi i karku, mogą pojawiać się również bóle mięśniowe).

– do zwalczenia choroby organizm potrzebuje ok. 4-6 tygodni, po tym czasie w znakomitej większości przypadków organizm zaczyna produkować przeciwciała, które powodują, że kolejny kontakt z tym pierwotniakiem nie spowoduje infekcji.

koci mit: tylko 10% (wg innych źródeł 70%, więc rozbieżność spora) kotów jest nosicielami (najczęściej są to koty wychodzące, oraz te jedzące surowe mięso); ponadto oocysty znajdują się wyłącznie w kocim kale (wystarczy więc, aby kogoś innego poprosić o sprzątanie kociej kuwety, bądź robienie tego w rękawiczkach)

zresztą nawet w kociej kupie oocysty rozwijają się dopiero po 72h, ponadto: produkcja i wydalanie jaj rozpoczyna się 3 do 10 dni po zjedzeniu zakażonego mięsa i trwa tylko ok. 10-14 dni. (wczoraj od naszej Pani Weterynarz dowiedziałam się dodatkowo, że koty ‘zatoksoplazmowane’ najczęściej mają również biegunkę i to właśnie wtedy wydalają te paskudne oocysty, w ‘normalnej’ kupie nie powinno ich być).

– jednak nieprawdą jest, że kot choruje raz w życiu i również nabywa odporność! Koty są jedynie nosicielami, więc mogą przenosić chorobę wielokrotnie.

– znacznie łatwiej niż od kota jest zarazić się przez zjedzenie niedogotowanego mięsa (źródłem zakażonego mięsa mogą być świnie, owce, kozy i drób; ta droga stanowi ok. 70% wszystkich przypadków zarażeń), bądź nieumytych owoców, zwłaszcza tych, które mają bezpośredni kontakt z ziemią (ponieważ koty załatwiają się w różnych miejscach i teoretycznie również w ‘babcinym’ ogródku mogą zostawiać zarażone odchody.

Dobra wiadomość jest taka, że już parominutowe(wg innych źródeł 20 minutowe) gotowanie produktów w temperaturze 60 stopni, bądź pozostawienie ich w zamrażarce na dobę (wg innych źródeł dopiero po 20 dniach mrożenia w temp. -20 stopni), zabija pasożyty.

– profilaktycznie powinno się pić tylko przegotowane mleko oraz jeść wyłącznie pasteryzowane produkty mleczne (również ze względu na ryzyko zarażenia listeriozą w przypadku produktów niepasteryzowanych wątpliwego pochodzenia).

Inne zasady profilaktyki toksoplazmozy:

– należy chronić żywność przed owadami (np. muchami), które również mogą przenosić chorobę

– do obróbki mięsa należy używać osobnej deski

– należy unikać mięsa surowego, wędzonego, marynowanego, grillowanego

– należy pamiętać o częstym myciu rąk, zwłaszcza przed i podczas przygotowywania posiłków, po kontakcie z surowym mięsem, po kontakcie z ziemią

– jeśli to możliwe, należy używać jednorazowych rękawiczek podczas prac ogrodniczych

zarażenie toksoplazmozą w ciąży nie jest jednoznaczne z przeniknięciem zakażenia przez łożysko, ale należy pamiętać, że prawdopodobieństwo wzrasta wraz z wiekiem ciąży i wynosi odpowiednio:

– w I trymestrze – 10-20% (wg innych źródeł 25%)

– w II trymestrze – 50-60 %

– w III trymestrze – 65% (wg innych źródeł ok. 90%)

Z tym, że ryzyko toksoplazmozy wrodzonej (a więc powstania wrodzonych ciężkich wad rozwojowych) jest największe w pierwszym trymestrze (75%), w drugim zmniejsza się do 50%, zaś w trzecim wynosi tylko 5 %.

– różne są też konsekwencje zarażenia. I tak:

– w I trymestrze najczęściej prowadzi do poronień oraz ciężkich uszkodzeń płodu

– w III trymestrze – po 30 tygodniu uszkodzenia obejmują najczęściej  gałki oczne, czego konsekwencją jest całkowita, lub częściowa utrata wzroku, bądź uszkodzenie nerwów mięśni kontrolujących ruchy gałek ocznych (tzw. oczopląs).

O szczegółach możliwych konsekwencji nie będę pisać, bo sama nie mogłam spać przez kilka nocy, po przeczytaniu kilku artykułów.  Nic przyjemnego w każdym razie.

– w Polsce wykrywa się rocznie ok. 300 przypadków toksoplazmozy wrodzonej

– u 70% zarażonych prenatalnie dzieci nie występują żadne objawy, w związku z czym zarażenie nie jest rozpoznawane, a tym samym nieleczone. U części z tych dzieci objawy mogą wystąpić dopiero w 3-12 m-cu życia dziecka (bądź później). Najczęściej są to chorobu ośrodkowego układu nerwowego, narządu wzroku i słuchu.

– dlatego też tak ważne jest wczesne wykrycie choroby, ponieważ toksoplazmozę w czasie ciąży można leczyć przy pomocy antybiotyków z grupy makrolidów (najczęściej spiramycyna – Rovamycyna podawana doustnie od momentu rozpoczęcia leczenia aż do porodu; w II i III trymestrze stosuje się również kuracje Sumemedem).

– zdiagnozowanie toksoplazmozy, ze względu na brak specyficznych objawów, możliwe jest tylko dzięki laboratoryjnemu badaniu krwi. Oznacza się w tym celu dwa rodzaje przeciwciał:

IgM – które świadczą o „świeżym”, obecnie trwającym zakażeniu (pojawiają się we krwi już w pierwszym tygodniu od zarażenia, w ciągu czterech następnych tygodni ich poziom spada, a później pozostaje na niskim poziomie przez kolejne 3 m-ce)

IgG – które świadczą o późnym zakażeniu (pojawiają się we krwi ok. 2-4 tygodni od zarażenia, potem przez 2-4 m-cy ich poziom szybko rośnie, a później powoli spada), bądź o zakażeniu w przeszłości, a tym samym nabytej odporności

Interpretacja wyników badań, z tego co widać na przeróżnych forach, często nastręcza wielu problemów, a tak naprawdę jest bardzo prosta. Mamy właściwie tylko 4 możliwości:

1/ IgG (-), IgM (-) – oznacza brak zakażenia, ale również niestety brak odporności. To znaczy, że do zakażenia może dojść w każdej chwili, w związku z czym należy zachować szczególną ostrożność, oraz powtarzać badanie co kilka tygodni, albo przynajmniej raz na trymestr.

2/ IgG (+), IgM (-) – oznacza albo przebyte w przeszłości zakażenie i nabytą odporność, albo toczące się właśnie ukryte zakażenie (zwykle przy wysokich wartościach),  w związku z czym badanie należy powtórzyć po 3 tygodniach. Jeżeli poziom jest taki sam oznacza to nabytą odporność, w związku z czym nie podejmuje się leczenia, nie trzeba też prowadzić dalszej kontroli. Jeżeli poziom wzrasta, najprawdopodobniej jest to zakażenie ukryte i należy rozpocząć leczenie.

3/ IgG (-), IgM (+) – to wynik nieswoisty i badanie należy powtórzyć po 3 tygodniach. Jeżeli poziom jest taki sam, bądź spada – nie podejmuje się leczenia, jednak sytuację należy kontrolować; jeżeli poziom wzrósł – trzeba podjąć leczenie.

4/ IgG (+), IgM (+) – najprawdopodobniej świadczy o toczącym się zakażeniu i (przy wysokim poziomie IgG) należy rozpocząć leczenie. Badanie należy również powtórzyć po 3 tygodniach.

Kiedy IgG i IgM jest (+) a kiedy (-) ?

W większości laboratoriów obowiązują następujące normy (ilościowo):

IgM 0 – 6 AU/ml – wynik ujemny (-)

6 – 10 AU/ml – wynik wątpliwy

Powyżej 10 AU/ml – wynik dodatni (+)

IgG  0 – 6,4 IU/ml – wynik ujemny (-)

6,4 – 8 IU/ml – wynik wątpliwy

Powyżej 8 IU/ml – wynik dodatni (+)

Wynik powyżej 300 IU/ml może sugerować niedawne bądź trwające zakażenie, w związku z czym badanie należy powtórzyć.

W zależności od laboratorium jednostki, a w związku z tym i normy, mogą się różnić. Najczęściej przy wyniku jest podana również jego interpretacja (ujemny/dodatni/wątpliwy).

– Badanie można wykonać w każdej chwili, nie trzeba się do niego specjalnie przygotowywać – nie trzeba go robić o określonej porze dnia, nie trzeba być na czczo. Koszt takiego badania to kilkadziesiąt złotych (w zależności od laboratorium 20-40 zł za wskaźnik).

Źródła:

http://dzieci.civ.pl/toksoplazmoza-ochrona

http://www.maluchy.pl/artykul/157+toksoplazmoza,+w+I+trymestrze

http://www.kafeteria.pl/ziu/obiekt.php?id_t=288