parentnik.pl

Posts Tagged ‘usg’

Czy to, co czuję, to miłość?

Tak naprawdę z perspektywy czasu jestem zawiedziony efektami tego USG… Na ekranie, owszem, wyglądało super, ale filmy nie wyszły zbyt ciekawe. Dlatego wszystkim polecam zrobić to, czego ja zapomniałem: spytać o możliwość i ewentualnie poprosić o to, by nagrywać całą sesję od początku do końca. Zawsze łatwiej sobie wyciąć fragment niż montować z jakichś strzępków. A skoro maszyna ma nagrywarkę dvd, to i pamięć powinna mieć na tyle dużą, by tego materiału na ponad 4 gb zebrać 😉

Ja z naszych filmików zmontowałem bardzo króciutki filmik, na którym widać naszego Szkraba spokojnie leżącego, jak i denerwującego się nacierającą z każdej strony głowicą 😉

Jakość materiału jest niezmieniona – pliki źródłowe to właśnie 640×480 pikseli przy odświeżaniu 10 klatek na sekundę… dlatego nie widać płynnych ruchów, a jedynie skokowe zmiany położenia Bobasa. Mimo to zawsze to jakaś pamiątka 🙂

Nasz Synek w czwórwymiarze

Pamiątka ta jest oczywiście wspaniała, ale każdy osobiście powinien ocenić czy warta swojej ceny. Ułatwimy Wam to wkrótce, gdy otrzymamy płytę z nagraniami i gdy wrócimy z majowego wyjazdu, bo dopiero wtedy będzie czas by się tym zająć. Póki co mogę podzielić się spostrzeżeniami z dłuuugiego seansu jaki sprezentował nam nasz doktor 🙂

Jak już wspominaliśmy, badanie sponsorowała babcia naszego Szkraba, tak więc gdy podwiozła nas do gabinetu od razu wpadłem na pomysł by spytać doktora, czy może wejść z nami. Nie było żadnych przeciwwskazań, więc bardzo zadowolona Babcia przeżyła „swoje pierwsze prawdziwe usg” 😉 Gdy Ona nosiła i rodziła moją Żonę aparaty usg już owszem, istniały, ale badanie trwało zazwyczaj baaaardzo krótko i nie było dodatkowego ekranu do podglądu. A tu proszę, pierwszy wnuk, pierwsze oglądane usg. Było to dla Niej ważne przeżycie, co można było zaobserwować, więc tym bardziej cieszy mnie to, że tak mnie olśniło w odpowiednim momencie 😉

Po raz kolejny nasz Doktor udowodnił jakim jest wspaniałym fachowcem, z sercem do dzieci i z powołaniem, które emanuje z niego i stwarza atmosferę przyjaźni i spokoju. Naprawdę, jeśli komuś zależy by dowiedzieć się co właśnie widać na ekranie, czego można się spodziewać w najbliższych tygodniach oraz żeby cała wizyta nie była prowadzona w atmosferze „rach ciach ciach i nara„, polecamy  mu całym sercem doktora Andrzeja Iwaniuka (dane umieszczamy za jego akceptacją, gdyż nie omieszkaliśmy zapytać, czy możemy go trochę zareklamować ;)). Dostępny jest w warszawskim szpitalu przy ul. Madaliśnkiego, a także w radomskim gabinecie Bat-Med. 100% satysfakcji gwarantowane 🙂

Samo badanie 4D, jak już wspomniałem, nie ma wartości diagnostycznej, ale w naszym przypadku poza kręceniem filmów i strzelaniem fotek jednak coś nam zaoferowało. Jako, że na poprzednim badaniu nie dało się dokładnie zbadać kręgosłupa, bo Bobas ułożył się nie tak jak trzeba, to teraz Doktor zbadał wszystko dokładnie. Sprawdził też wymienione wcześniej rozszczepy, głównie okolice ust. No i potwierdził już na 101%, że to chłopaczek 😉 W dodatku całkiem okazały, bo ważący już całe 1390 gramów 😉

Nie na diagnostykę jednak tam szliśmy. Chcieliśmy po prostu egoistycznie podpatrzeć naszego Syneczka w jego (tymczasowym) środowisku naturalnym, a w tym aspekcie 4D jest całkiem ciekawe. Owszem, zwykłe usg ma swój urok i również uwielbiam na nie patrzeć, ale dzięki 4D można już nawet podejrzeć rysy twarzy – wszystkie 3 osoby w gabinecie (nie licząc mnie) stwierdziły, że „cały tatuś” 😀 Nie mam zamiaru się przywiązywać do tego podobieństwa, bo wszystko jeszcze się okaże, ale ten zgodny chórek był intrygujący 😉 Za to widok Bobasa ssącego kciuk, przecierającego oczy – niesamowity. Napatrzyliśmy się, że hoho – badanie trwało jakieś 1,5h, z drobną przerwą na półmetku, gdy Maluch odwrócił się i nie chciał współpracować, więc Mamusia zrobiła rundkę dookoła gabinetu i kilka wygibasów, by usadowił się inaczej. Pomijając wartość pamiątki jaką będzie płyta z zapiskami tej wizyty, już sam jej przebieg i długość są nie do przecenienia.

Zapraszamy więc wkrótce, wrzucimy jakąś galerię zdjęć jakiś film poglądowy, by każdy mógł stwierdzić, czy chce się przenieść do czwartego wymiaru 😉

ps: badanie wykonywaliśmy w 1 dniu 29 tygodnia, a ogólnie zalecane jest między 25 a bodajże 32 tygodniem. Wcześniej nie warto, bo Dzidziuś jest za mały by aparat usg potrafił dobrze złapać obraz, a później z kolei Bobas ma za mało miejsca do poruszania się i jest bardzo prawdopodobne, że ułoży się tak, że niewiele będzie można dostrzec.

Czwarty wymiar

Kończymy dziś 28 tydzień* i za 2 godziny jedziemy do naszego ulubionego pana Doktora na osławione USG 4D. To szaleńczo drogie badanie, na które nie moglibyśmy sobie w tej chwili pozwolić, sponsoruje Babcia Misiona, która nie może już doczekać się swojego pierwszego wnuka  (i rozpuszcza Go od samego początku 😉 ). Za co zresztą osobiście jestem bardzo wdzięczna, bo burżujskie 4D marzyło mi się od początku.

Odliczałam więc dni, a dziś od rana odliczam godziny do wizyty i bardzo się na nią cieszę, bo:

– znów zobaczymy nasze Maleństwo, już nie małego Kosmitę, a całkiem sporego Człowieczka 🙂

– dowiemy się czy będzie raczej z tych mniejszych, czy z tych większych (po cichu mam wieeelką nadzieję na tą pierwszą opcję :P),

– pan Doktor jeszcze raz upewni nas, że wszystko w porządku z dzióbkiem, kręgosłupem i całą resztą mechanizmów 😉

– no i będziemy mieć piękną pamiątkę 🙂

Mam tylko nadzieję, że Mision nie będzie spał (chociaż 20 to nie jest czas apogeum Jego aktywności 🙁 ) i że nie obróci się dupką do ‚kamery’ pokazując gdzie ma wszystkich podglądaczy…

Mam jeszcze jedną obawę, o której aż głupio głośno mówić… Przyszła mi do głowy wczoraj w wannie i nie omieszkałam podzielić się nią z Tatą Misiona (On i tak zna większość moich głupich pomysłów, więc nie pomyśli, że ot nagle coś mi się porobiło… On wie, że to już dawno 😉 ):

wiesz, miałabym chyba strasznie głupią minę, gdyby pan Doktor powiedział jutro „proszę państwa, państwa syn jest jednak dziewczynką… tak się czasem zdarza” … chyba nie wiedziałabym co powiedzieć.

Tata Misiona powiedział oczywiście, że to raczej bardzo mało prawdopodobne, a Mision jest Misionem, co ostatnio zaprezentował w pełnej okazałości (podobno, bo ja się jakoś zagapiłam i nie widziałam 🙁 ).

*teoretycznie 28., w praktyce Mision jest z nami od 26. tygodni, ale przyjmijmy, że liczymy ‚po lekarsku’ i że wszystko to jest częścią Wielkiego Planu i Mision już 28 tygodni temu przygotowywał się do pojawienia się w naszym życiu 🙂

Prawdziwy Lekarz

Po wczorajszej wizycie po raz kolejny utwierdziłam się w przekonaniu, że mieliśmy absolutne szczęście trafić na Prawdziwego Lekarza. W świecie idealnym to powinno być dość oczywiste i każdy lekarz powinien być Prawdziwym Lekarzem, w rzeczywistości jednak, wszyscy wiemy, że jest niestety trochę inaczej.

W każdym razie, Prawdziwy Lekarz to taki:

–  do którego idąc uśmiechasz się i nie zastanawiasz czy będzie mieć dzisiaj dobry humor, czy może nakrzyczy na ciebie już od progu, że śmiesz zawracać mu głowę swoimi problemami (a zdarzało mi się takich spotkać);

–  który podchodzi do każdej, nawet ‚okazjonalnej’ pacjentki z takim szacunkiem, że czujesz się kimś ważnym (a nie kolejnym numerkiem z kolejki);

– nie traktuje cię jak totalnego ignoranta zbywając zdawkowym „wszystko dobrze” i nie udzielając żadnych informacji ponadto, bo przecież i tak nie zrozumiesz (u takich też zdarzało mi się bywać);

– nie podnosi ceny za usg, tylko dlatego, że nazywa się je ‚genetycznym’, ‚połówkowym’ i że jest bardzo ważnym badaniem (200 zł zamiast 80 zł, bo zmierzą przezierność??);

– nawet jeśli przychodzisz tylko na usg, nie na wizytę, interesuje się czy zrobiłaś wszystkie potrzebne badania i czy stosujesz suplementy dla ciężarnych (a kiedyś dostałam od jakiegoś lekarza po wizycie wypis: usg – x zł, porada – y zł);

– nie wydziela ci zdjęć twojego Malucha, jak gdyby był to towar reglamentowany i więcej niż 2 to już totalna przesada. Wręcz przeciwnie – rozumie, że to dla ciebie ważna pamiątka i nagrywa Malucha, wybiera najlepsze ujęcia i drukuje, nawet podwójnie, żeby babcia też mogła dostać fotkę 🙂 (ciężko w to uwierzyć, ale słyszałam o lekarzach, którzy za każde kolejne wydrukowane zdjęcie doliczają dodatkową kwotę do ceny wizyty! :|);

– poświęca każdej pacjentce tyle czasu ile potrzebuje i nawet przez moment nie daje ci do zrozumienia, że powinnaś się spieszyć i już nie zadawać więcej pytań, bo przed gabinetem czeka kolejka (moje pierwsze usg w państwowej przychodni wyglądało mniej więcej tak: „o proszę, widzi pani, tu jest pani dzidziuś, tu jest serduszko, widzi pani? no dobrze, wszystko jest ok, proszę się ubrać, dziękuję, do widzenia” i trwało jakieś 5 minut);

– odpowiada na każde, nawet najgłupsze pytanie z powagą i wyczerpująco, mając świadomość, że dla ciebie to wszystko jest nowe i możesz nie wiedzieć nawet oczywistych rzeczy (a nie z kpiącą miną, po której czujesz się jak idiotka i postanawiasz, że wolisz nie wiedzieć, niż po raz kolejny narazić się na śmieszność);

– nie naciąga cię na koszty i nie wymyśla dodatkowych badań, za które musisz dodatkowo zapłacić (ostatnio, znów w państwowej przychodni, usłyszałam: „proszę się teraz zapisać na usg połówkowe, dokładniejsze, tu w soboty przyjeżdżają do nas specjaliści z lepszym sprzętem, kosztuje to 250 zł, no ale na zdrowiu dziecka przecież nie ma co oszczędzać” 😐 Nasz Pan Doktor zrobił nam to samo badanie, na naprawdę dobrym sprzęcie, za 80 zł, zaznaczając żeby następnym razem obejrzeć jeszcze raz kręgosłup „ktokolwiek będzie przeprowadzał to badanie”);

– bardzo szczerze powie ci, że usg 4d służy właściwie wyłącznie rozrywce rodziców i powinno być wykonywane po 25 tygodniu, bo wtedy już coś w miarę sensownie widać, a wcześniej to wciąż ‚taki mały kosmita’, więc lepiej poczekać i mieć naprawdę fajną pamiątkę, niż zrobić już teraz, bo my nie możemy się doczekać żeby zobaczyć Malucha;

– w całym swoim profesjonalizmie jest bardzo skromny – na stwierdzenie, że pamięta tyle rzeczy, dokładnych norm, poszczególnych elementów badania i mnóstwa innych informacji (bo przecież nie tylko położnictwem się zajmuje) odpowiada: „wie pani, to jak w każdym zawodzie, jak się coś robi na co dzień, to się po prostu pamięta”. Niby racja, niby tak to powinno działać, ale niewiele znam osób tak kompetentnych w tym co robią (przynajmniej w tym zakresie, który miałam okazję obserwować);

– i najważniejsze: jakoś tak, po prostu, wzbudza w tobie bardzo duże zaufanie i wiesz, że jeśli on powie, że jest dobrze, to znaczy, że tak właśnie jest. I wcale nie masz ochoty, zaraz po przyjściu do domu, sprawdzać w internecie i wszystkich dostępnych książkach, czy aby na pewno.

 

I uprzedzając złośliwe komentarze – argument, że to wizyta prywatna, za którą płacimy, zupełnie odpada, bo zdarzało mi się również na takich prywatnych, płatnych wizytach usłyszeć: „I co dziewczyna sobie wyobraża??”. Oczywiście była to pierwsza i ostatnia wizyta u tej pani.

Co do naszego Lekarza natomiast – naprawdę uwielbiam Go i uważam, że za swoje podejście i swoją wiedzę, powinien zarabiać jak najwięcej. U niego mogę spokojnie czekać w kolejce ciesząc się, że ma tyle pacjentek. I, jeśli tylko sytuacja finansowa nam na to pozwoli, chciałabym nie szukać już nigdy żadnego innego.

A gdybym mogła sobie pomarzyć – chciałabym aby takich Lekarzy było więcej. Wszystkich specjalności.

Czego sobie i Wam życzę 🙂

20 tydzień, kolejne ważne badanie

Mieliśmy kolejne spotkanie na szklanym ekranie 😉

Okolice dwudziestego tygodnia ciąży to czas przewidziany na sprawdzenie takich rzeczy jak budowa kręgosłupa, wymiar dwuciemieniowy czy też obwód brzuszka naszego Maleństwa. Jest to też moment, w którym przy odrobinie szczęścia można określić płeć dziecka z bardzo dużym prawdopodobieństwem (nieraz wręcz ze 100% pewnością). My np. dowiedzieliśmy się, a raczej upewniliśmy się, że będziemy mieć Syna 🙂 Bobas niczym nieskrępowany ujawnił co posiada 😉

W ocenie anatomii płodu nieprawidłowości nie stwierdza się” – bardzo poważnie, ale również kojąco brzmiące zdanie w podsumowaniu badania po raz kolejny sprawia, że z uśmiechami na twarzy wracamy do domu cieszyć się z prawidłowego rozwoju naszego Dziecka 🙂

Rozbieżności

Trochę martwiło mnie, że nasze Maleństwo jest głową już w 13t3d, a całą resztą dopiero w 12t4d, podczas gdy, teoretycznie właśnie  skończyło 12 tygodni… Bo czy takie rozbieżności są ‚normalne’ ? Czy na pewno wszystko jest ok? Pan Doktor niby powiedział, że jak najbardziej, ale może nie zauważył..? (taki wątpiący stwór ze mnie i nie umiem się tego pozbyć :P)

Ale poczytałam sobie trochę (mimo, że miałam już nie czytać żadnych for ciążowych, bo zwykle nie robi mi to dobrze na głowę) i już jestem spokojniejsza, bo wiem, że to całkiem normalne i że rozbieżności do 2 tygodni w jedną albo w drugą stronę (czyli w praktyce możliwe są różnice do 4 tygodni pomiędzy poszczególnymi pomiarami) są normą i absolutnie nie należy się nimi martwić.

Pewnie zaraz znów wymyślę coś, czym będę mogła się pomartwić (ot taka natura chyba), ale teraz – jest dobrze… 🙂

 

A dla tych co lubią sobie porównywać i sprawdzać – trochę tabelek z wymiarami dla poszczególnych tygodni.

http://www.fetalanomalies.org/Normal_Anatomy.html – jest mediana (czyli wartości średnie), oraz wartości niskie (5% wyników) i wartości wysokie (też 5% wyników), ale wszystkie one są prawidłowe 🙂

http://www.baby2see.com/medical/charts.html – tu bez mediany, ale za to można sobie, na podstawie wymiarów oszacować wagę Maleństwa 😉

Enjoy! 😉

USG „genetyczne”

Nie trzeba nikomu mówić, że z ciążą wiąże się wiele przesądów, zabobonów i wszelakich dziwnych przyzwyczajeń i tradycji ludowych. Ale my mamy to w nosie 🙂 Mądrzy rodzice nie wierzą w zależności między kolorem prześcieradła, a płcią Dziecka 😉

Dlatego badanie wykonywane w okolicach 13 tygodnia traktowaliśmy z powagą, bo wiedzieliśmy, że to, co zobaczymy na ekranie aparatu USG będzie prawdziwym, realnym wyznacznikiem tego, co się dzieje z naszym Bobasem. Z lekkim stresem (jak zawsze, gdy staje się przed niewiadomym), ale pozytywnie nastawieni udaliśmy się do przychodni i spędziliśmy tam sporo czasu; badanie samo w sobie jest długie, bo sporo rzeczy trzeba sprawdzić, ale dodatkowo nasz doktor opowiada nam o wszystkim, co widać na monitorze i dlatego wizyty są tak przyjemne 🙂 Pląsającego Człowieczka można przecież oglądać i oglądać, i oglądać..

Ale jeszcze lepiej usłyszeć, że wszystko jest w porządku 🙂

Badania prenatalne

Jeśli tak jak ja jesteś Matką-Wariatką, to pewnie naczytałaś się już mnóstwa strasznych rzeczy na temat tzw. ‚usg genetycznego’, po nocach śnią Ci się wyrażenia ‚przezierność karkowa’ i ‚wady genetyczne’  i generalnie niemal chodzisz po ścianach z niepokoju. No albo to tylko ja tak mam 😛

W każdym razie, przeczytałam już chyba wszystko co napisano w internecie na temat tego badania i oceny Malucha i… chyba żałuję. Żałuję, bo oprócz kilku istotnych wiadomości, które, ku pamięci swojej i innych mam tu zaglądających, umieszczam poniżej, przeczytałam mnóstwo smutnych historii, oraz internetowych ‚straszaczy’, które tak naprawdę nie przyniosły żadnej nowej wiedzy, a tylko i wyłącznie większy lęk, że coś może być „nie tak”. Dlatego, jeśli jesteś przyszłą mamą, albo właśnie oczekujesz na swoje Maleństwo, dla własnego zdrowia psychicznego nie przeglądaj for internetowych, nie czytaj opowieści mam, których dziecko np. urodziło się chore. Myśl raczej o tym, że z Twoim Maleństwem wszystko jest w najlepszym porządku, a usg genetyczne służy tylko potwierdzeniu tych myśli i… jest po prostu kolejną okazją do podejrzenia go i dowiedzenia się o nim kilku nowych rzeczy 🙂

Tak naprawdę wystarczy abyś wiedziała o tym badaniu tyle, że:

– jest to badanie stosunkowo nowe, obecnie realizowane już właściwie standardowo i służy oszacowaniu wystąpienia określonych wad genetycznych (m.in. Zespołu Downa, Edwardsa, czy Turnera)

– powinno być wykonane pomiędzy 11 a 13 (+6 dni) tygodniem ciąży, kiedy wielkość maleństwa (długość ciemieniowo-rdzeniowa) oscyluje pomiędzy 45 a 84 mm, ponieważ wtedy wynik jest najbardziej miarodajny. Dla tego okresu opracowane są normy, które pozwalają ocenić badane parametry.

– ocenia się przede wszystkim trzy parametry: pomiar przezierności karkowej (NT), przepływ w przewodzie żylnym (DV), pomiar kości nosowej (NB), oraz niekiedy (najczęściej kiedy któryś z poprzednich pomiarów jest wątpliwy) również przepływ przez zastawkę trójdzielną (TV).

– jest to badanie zupełnie bezpieczne, nieinwazyjne, wykonywane zwykle przez powłoki brzuszne

– przezierność karkowa (na wyniku USG oznaczana jako NT, czyli nuchal translucency), to po prostu płyn gromadzący się pod skórą na szyi Maleństwa

– nie ma ściśle określonych norm dla przezierności karkowej, dlatego, że są one ściśle związane z wielkością Maleństwa, niemniej jednak wynik powyżej 2,5 mm jest wskazaniem do rozszerzonej diagnostyki (testu potrójnego, amniopunkcji, echa serca).

– podwyższony wynik nie oznacza jednak automatycznie wady genetycznej u dziecka, a jedynie trochę wyższe ryzyko. Jak nam wyjaśnił nasz Pan Doktor, podwyższony wynik może być również wynikiem np infekcji bakteryjnej płodu, niedokrwistości płodowej, wady serducha, niewydolności krążenia i paru innych rzeczy.

– należy pamiętać, że na ocenę ryzyka wystąpienia zespołu Downa oprócz przezierności karkowej wpływa również wiek matki (wg najnowszych badań prawdopodobnie również wiek ojca) i kształtuje się następująco:

wiek matki
12 tydzień ciąży
w terminie porodu
20
1/ 1068
1/ 1527
25
1/ 946
1/ 1352
30
1/ 626
1/ 895
32
1/ 461
1/ 659
34
1/ 312
1/ 446
35
1/ 249
1/ 356
36
1/ 196
1/ 280
38
1/ 117
1/ 167
40
1/ 68
1/ 97
42
1/ 38
1/ 55

 

– drugim istotnym markerem jest obecność, lub brak obecności kości nosowej. Na tym etapie kość nosowa powinna już być widoczna. Jej brak może oznaczać podwyższone ryzyko wystąpienia trisomii (ok. 80% (wg innych źródeł 67%) dzieci z Zespołem Downa na tym etapie nie posiada jeszcze kości nosowej).

– lekarze sprawdzają zazwyczaj również spektrum przepływu w przewodzie żylnym. Jest to szczególnie istotne jeśli pomiar NT budzi wątpliwości. To dość skomplikowane zagadnienie i nie podejmuję się opisywania go, w każdym razie – chodzi o dostarczanie utlenowanej krwi z żyły pępowinowej do mózgu i górnej połowy ciała.  U 90% dzieciaczków z wadą genetyczną przepływ w przewodzie żylnym pod koniec pierwszego trymestru jest nieprawidłowy, ale nieprawidłowości mogą pojawić się również przy wadach serca.

– Od kilku lat bada się również przepływ przez zastawkę trójdzielną – jej niedomykalność występuje u 65% maluchów obarczonych wadą genetyczną. Nieprawidłowości mogą występować jednak samodzielnie przy wadach serducha, bez związku ze wspomnianymi złożonymi wadami genetycznymi.

 

Oprócz tego w trakcie badania ocenia się również czaszkę (sploty naczyniówkowe komór bocznych, sierp mózgu i inne takie kosmiczne historie), ciągłość ścian powłok brzusznych, lokalizację i budowę serca, obecność żołądka, kręgosłup, pęcherza moczowego, kończyn górnych i dolnych. Jest to więc świetna okazja, żeby bardzo szczegółowo poznać swoje Maleństwo 🙂

 

Przede wszystkim jednak – nie należy się stresować, bo można w ten sposób niechcący zaszkodzić zupełnie zdrowemu Maluchowi.

Tak więc nie bój się, na pewno wszystko jest w porządku 🙂

Wigilijny Bobasek

Święta to czas na tyle intensywny, że można go odczuć na tyle mocno, by Mamusia w swym błogosławionym stanie poczuła się nieco gorzej… Nic tak nie uspokaja jak widok pląsającego Bobaska 🙂 Całe szczęście nawet w Wigilię można skorzystać z USG:

Hej, Fasolko, Wesołych Świąt!

Witaj, Kochanie!

To znaczy byłeś już wcześniej, ale teraz Cię widzimy 🙂

Jesteś tylko szarą plamką w większej, czarnej, fasolkopodobnej plamce – ale jesteś takie cudowne! Nasze Dziecko, to wciąż brzmi tak nieprawdopodobnie… Cud, trochę tego, trochę owego, chwila czułości i proszę – Nowe Życie 🙂

Moment, w którym na ekranie po raz pierwszy ukazuje się Fasolka jest nie do opisania. Już wcześniej niby się wie, że w brzuchu rozwija się Szkrab, ale dopiero gdy się to zobaczy na własne oczy dociera to do człowieka ze zdwojoną siłą.. Albo  nawet bardziej zwielokrotnioną 🙂

Z rzeczy ciut bardziej przyziemnych, warto wspomnieć, że naprawdę opłaca się pójść na USG prywatnie. Wiadomo, są to dodatkowe koszta, ale w przypadku Potomka nie ma co patrzeć takimi kategoriami. Najważniejsze, że nikt nie robi problemu, by oboje z rodziców uczestniczyli w badaniu. Po drugie, lekarzowi nie spieszy się, wszystko omówi, wytłumaczy, powie co jest czym, a co z czego powstanie 🙂 Nasze pierwsze, powyższe zdjęcie otrzymaliśmy tylko dlatego, że… Tatuś czekał w poczekalni. Więc dobra rada dla wszystkich par: dbajcie o to, by mieć możliwość uczestniczenia w tym razem i nie oszczędzajcie na czymś, co jest w tym momencie najważniejsze!